Sierpień 18 2018 12:00:36
Nawigacja
· Regulamin forum
· Regulamin PZW
· Strona główna
· Forum wędkarskie
· Kontakt
· Szukaj
· Dla zalogowanych
· Administracja
· Prognoza pogody
Wędkarstwo
· Rekordy na pierwszy plan
· Ogólne
· Gruntowe
· Karpiowe
· Spławikowe
· Muchowe
· Spinningowe
· Podlodowe
· Morskie
· Opowiadania
· Gatunki ryb
· Jak złowić
· Łowiska wędkarskie
· Inne
· Wędkarska szkoła
Warto zerknąć
· Artykuły
· Sprzęt wędkarski
· Galeria i tapety
· Sklepy wędkarskie
· Statystyki strony
· Wymiana linkami
· Site map
Toplista rekordów wędkarskich
· Internetowe rekordy Polski
· Rekordy strony
Toplista
· Amur
· Bass
· Belona
· Boleń
· Brosma
· Brzana
· Certa
· Czarniak
· Dorsz
· Głowacica
· Halibut
· Jaź
· Jelec
· Jesiotr
· Karaś pospolity
· Karaś srebrzysty
· Karp
· Kleń
· Krąp
· Konger
· Leszcz
· Lin
· Lipień
· Łosoś
· Miętus
· Molwa
· Okoń
· Płoć
· Pstrąg Potokowy
· Pstrąg Tęczowy
· Pstrąg Źródlany
· Rdzawiec
· Rozpiór
· Sandacz
· Sieja
· Sum
· Szczupak
· Świnka
· Troć
· Węgorz
· Wzdręga
· Zębacz
Przyklej zdjęcie.
Wejdz na strone Kliknij Kliknij na : eigenes Bild anbringen Wybieramy zdjęcie z dysku. Nastepnie zaznaczamy: Ich bestätige...... Wpisujemy adres strony: Link ..... I klikamy na : Auf die pinnwand
Zobacz temat
Wędkarstwo, forum wędkarskie » Wędkarska przystań » Nasze okazy
 Drukuj temat
Moje zmagania z wędką.
Semi
No to co Panowie i Panie, zaczynamy sezon 2017??Wink
Wiecie jak to dobrze mieć stary samochód?? Zawsze to można żonie powiedzieć ile to napraw wymaga, a po co płacić jak ma męża prawie mechanika, tylko kanału trzeba a kanał przecież na wsi jest. Tak więc w piątek po robocie startuję, po drodze wstępuję do motoryzacyjnego po filtry i olej, oraz osłonę przegubu i do wędkarskiego po jakiegoś białego i paczkę zanęty. W sobotę od rana się wziąłem za samochód, zajęło mi to do 14.00, ale i tak wichura zniechęciła mnie do wędkowania, pomimo słonecznej pogody. Postanowiłem chociaż na rekonesans skoczyć i przy okazji podsypać groszkiem co nieco. Braciak już dwa razy nęcił, miał już też pierwsze brania, ale niezacięte, kleniki mu kija gięły pewnie. Droga jeszcze paskudna, żeby dojechać na miejsce dwa razy motorkiem wodowałem do połowy koła do tego przy samym Bugu też zalane jeszcze i musiałem po kołkach przez rów przełazić do miejscówki.

www.narybki.net/forum/attachments/sam_2313.jpg
www.narybki.net/forum/attachments/sam_2314.jpg
www.narybki.net/forum/attachments/sam_2315.jpg

Podsypałem, pojeździłem trochę nad rzeką i do domu. Dziś już wybrałem się z feederkami nad wodę.

www.narybki.net/forum/attachments/sam_2318.jpg

Pogoda może nie najlepsza, ale przynajmniej nie wiało tak mocno jak w sobotę. Nad wodą byłem około 10.00 i można powiedzieć że od razu jakieś brania były. Brały przeważnie krąpiki, niektóre nawet fajne

www.narybki.net/forum/attachments/sam_2316.jpg
www.narybki.net/forum/attachments/sam_2321.jpg

Trafiały się też małe kleniki i płoteczki

www.narybki.net/forum/attachments/sam_2319.jpg
www.narybki.net/forum/attachments/sam_2322.jpg

Miałem też na białego robaczka cosik większego, ale spadło po krótkim holu. Ogólnie jestem zadowolony, ryby nieduże, ale sam czas spędzony nad rzeką i co chwila drgająca szczytówka to już dla mnie bardzo dużo. Zostawiłem kije na wsi, może w sobotę przed świętami uda mi się uciec od przygotowań do Świąt na dwie godzinki. Wink
Człowiek oprócz strawy i wody, potrzebuje też do życia chwili spokoju i kontaktu z naturą, inaczej głupieje.
Semi.
 
Exodus
Ja też zacząłem sezon, posadziłem rzodkiewkę Wink
Pięknie jak na początek. Wiosną jest pięknie nad wodą, cud Bożego stworzenia Wink
Na wszystkie pytania dotyczące wędkarstwa, odpowiadam tylko na forum.....
www.narybki.net/as/aaaaaaaaa.jpg
 
Semi
Włąśnie braciak dzwonił przed chwilą. Jego syn dziś miał pierwszy kontakt z bużańskim karpiem, niestety dwa białe robaczki na haczyku nr 10 i przypon 0,16 to nie sprzęt na rzecznego prosiaczka. 1:0 dla karpików, trzy razy nęcone i już się dzieje, połowił dziś ładnych krąpi i kilka płoci przyzwoitych się trafiło.Wink
Człowiek oprócz strawy i wody, potrzebuje też do życia chwili spokoju i kontaktu z naturą, inaczej głupieje.
Semi.
 
seb@s
Fajne rozpoczęcie sezonu Wink, miejsce bardzo klimatyczne.
 
Semi
Jakże oczekiwana przeze mnie była ta majówka, tylko trzy dni musiałem wziąć wolne i ponad tydzień laby, no ale że nie zawsze jest kolorowo to i tym razem nie było. Braciak w sobotę zadzwonił z rańca z pytaniem czy przyjeżdżam, bo jeżeli tak to pewnie pogoda się zepsuje, no i po cześć miał rację, deszczu akurat na wschodzie Polski do bólu i ciut ciut. W sobotę jeszcze poleciałem nad Bug, droga słaba kałuż masa, ciężko się przemieszczać, ale pojechałem podsypać parę garści grochu i popatrzeć na wysoką wodę, tym bardziej że niedziela zarezerwowana była na rozpoczęcie sezonu szczupakowego na jeziorkach i starorzeczach. Rybki na feederka słabo współpracowały, przeważnie jakiś krąpik się czepiał, albo płoteczka, brat w piątek leszczyka złowił, więc i ja miałem nadzieję na grubszego jegomościa, ale niestety na nadziei się skończyło.

www.narybki.net/forum/attachments/sam_2324.jpg
www.narybki.net/forum/attachments/sam_2325.jpg
www.narybki.net/forum/attachments/sam_2327.jpg
W niedzielę około 09.00 ruszyłem ze spinem, objeździłem okoliczne dołki i starorzecza i byłem w szoku ile narodu wszędzie, na piechotę leźli 2-3 km aby tylko pospinningować, jeden złaził z dołka następny właził, to nie dla mnie, te biedne szczupaki oczopląsów dostały od tych wszystkich blach, gum i woblerów, pojadę w tygodniu, jak się szał zakończy. Zapomniałem wspomnieć o deszczu, nie pamiętam już kiedy nie padało, ale dowaliło tyle z małymi przerwami, że nawet moim dzielnym Rometem miałem problemy z dojechaniem nad rzekę, woda rosła w oczach, jeziorka pozalewane, woda na łąkach nie wiadomo gdzie szukać linów i karasi, więc w weekend majowy spławikowania nie było bezradny. Pozostała rzeka która też szła szybko w górę i już w środę moja miejscówka zalana, więc ruszyłem ze spinem, niestety bez jakiegokolwiek kontaktu z rybą.

www.narybki.net/forum/attachments/sam_2328.jpg
www.narybki.net/forum/attachments/sam_2329.jpg
www.narybki.net/forum/attachments/sam_2330.jpg

W czwartek dzień bez wędki, wkurzyłem się już bo w sumie to nawet na stawie przydomowym nic nie można było złowić bo japońce wzięły się ostro za rozmnażanie, pojechałem wieczorem sprawdzić jak tam poziom rzeki, na szczęście opadała, brakowało dosłownie 5 cm żeby można było łowić, w piątek około 10.00 już siedziałem na swojej miejscówce, woda na tyle opadła że można było dojść z wędkami, ale ryb zero, totalna studnia, czyżby słońce które w końcu pięknie zaświeciło tak zadziałało na ryby?? W sobotę jeszcze cieplej i jeszcze większa studnia w Bugu, świadom końca laby łaziłem dosłownie po ścianach wkurzony że miałem tyle wolnego a w sumie niewiele połowiłem.Sad
Niecierpię przełomu kwietnia i maja, zawsze się łudzę że to dobra pora na łowienie i zawsze zaliczam rozczarowanie, no cóż czekam, aż wszystko się wytrze, popłucze i zacznie zerować, aż poziom wody się ustabilizuje i ryby wylezą z traw i zalanych krzaczorów i wtedy ruszę jeszcze raz. Wink W sumie to się cieszę że jest taki duży stan wody, leszcze i płocie się gdzieś tam spokojnie po zalanych trawach wytarły, szczupaki gdzieś znikły w bezkresach rozlanych wód. W sumie to nie słyszałem żeby ktoś się jakimś pochwalił w majówkę, były gdzieś pochowane poza zasięgiem i czekają aż się do nich odezwę w czerwcu, tak samo jak karasie i liny. Wink No chyba że nie przestanie padać....Smile
Człowiek oprócz strawy i wody, potrzebuje też do życia chwili spokoju i kontaktu z naturą, inaczej głupieje.
Semi.
 
Exodus
Takie ładne miejsce, to aż się prosi łowić Wink Bedzie lepiej Wink
Na wszystkie pytania dotyczące wędkarstwa, odpowiadam tylko na forum.....
www.narybki.net/as/aaaaaaaaa.jpg
 
Semi
Kolejny weekend nad Bugiem. Tym razem w niedzielę komunia bratanicy, więc do łowienia zaplanowałem tylko sobotę po południu, bo gorąc cały dzień siedzieć. Życie jednak zweryfikowało, w piątek wypiłem dwa browarki z braciakiem na dobranoc i o 3.20 rano w sobotę pęcherz mnie zbudził, a jak już zbudził to zaświtało poranne łowienie. W sumie to byłem z grubsza spakowany, tylko butelka wody do plecaka robactwo z lodówki na motorek i przed 4.00 byłem nad Bugiem. Woda opadła dobry metr od majówki i była taka jaką lubię najbardziej. Na mojej miejscówce prawie 3 metry jeszcze. Ranek piękny, cisza, świergot ptaków, spławiające się leszcze i coś jeszcze. Wink Sypnąłem dwie garstki mieszanki grochu z kukurydzą i zmontowałem jednego feedera z ciężarkiem gruntowym 60g, zestaw masywny, żyłka 0,28mm, przypon z plecionki 0,12mm i haczyk nr 6, na włosie pellet red halibut 12mm. Drugi zestaw z koszyczkiem zanętowym delikatniejszy z myślą o krąpikach, leszczach i płotkach. Na koszyczek brania były częste, kilka ładnych upchanych ikrą krąpi złowiłem, kilkanaście mniejszych, leszcza ani widu ani słychu. Około 7.30 wszelkie brania na koszyczek ucichły, za to zaczęło się coś dziać na drugim kiju, co jakiś czas szczytówka delikatnie się przyginała, tak jakby coś nieśmiało podskubywało pellet, w końcu po kilku minutach piękne gięcie i siedzi, kołowrotek ładnie oddaje żyłkę a po chwili jakieś 20 m w lewo z nurtem pojawia się piękny czerwony ogon pełnołuskiego rzecznego misiaczka, od razu mi się miska ucieszyła, tylko zeby dalej w lewo nie poszedł, bo drzewo, podkręciłem hamulec i przytrzymałem na chama, nie był jakiś kolos, jakieś 5-7 kg, dało się go zatrzymać i ruszył na drugą stronę rzeki i delikatnie pod prąd, o to mi chodziło, bo tam czysta woda była w zeszłym roku...... taaaak była w zeszłym roku, bo po chwili czułem jak mi żyłka po jakimś konarze trze, ruszyłem z wędką w lewo, żeby go jakoś znów z prądem ściągnąć, ale niestety już było za późno, jeszcze chwilę mi darł żyłkę po gałęziach i jak już go na chama przytrzymałem to linka pękła na przetarciach i poszedł. No cóż 1/0. Założyłem sam ciężarek na linkę i zacząłem szukać tego drzewa, znalazłem dwa w miejscu gdzie w zeszłym roku był czysty blat, do tego wymyło jamę w tym miejscu około 2 m większą niż w zeszłym roku. Będą tam cwaniaki uciekały bo pewnie stamtąd wyłażą na żarcie, no cóż, trzeba chyba szykować mocniejszy kij, większe haki i plecionkę, bo miejsca na finezyjne łowienie nie widzę. Posiedziałem do 9.00, więcej brań już nie było więc do domu. Około 15.00 znów byłem nad rzeką, w sumie do wieczora, czyli jakiejś 20.00 złowiłem leszczyka około 40 cm(tak chudego że słońce przez niego prześwitywało) i kilka krąpi. Od 05.06 planuję tydzień urlopu na ryby, może mi się bardziej poszczęści z tymi rzecznymi czerwono ogonowymi cwaniakami. Tym razem bez fotek niestety, starzeje się człowiek i niestety ale aparatu z Warszawy nie wziąłem, trochę żałuję bo kilka ładnych krąpi do topa złowiłem.Wink
Człowiek oprócz strawy i wody, potrzebuje też do życia chwili spokoju i kontaktu z naturą, inaczej głupieje.
Semi.
 
Exodus
Czasem tak bywa, dobre miejsca zawsze maja pełno zaczepów Wink Na drugi raz się uda Wink
Na wszystkie pytania dotyczące wędkarstwa, odpowiadam tylko na forum.....
www.narybki.net/as/aaaaaaaaa.jpg
 
Semi
Sześć dni tylko dla siebie, wspaniała sprawa. W poniedziałek już nad wodą siedziałem, postanowiłem zacząć od jeziorka nadbużańskiego śródleśnego, na którym łowiłem piękne japońce w zeszłym roku i złociaków też kilka się trafiło. To właśnie na nich mi najbardziej zależało i na linach. Około 16.00 siedziałem już z dwoma rozłożonymi spławikówkami nad brzegiem. Miejscówka z zeszłego roku jeszcze zalana, niedostępna, wyszukałem drugą, wody około 1,5m czyli idealnie. więc kulka zanęty i garść pinki do wody i czekamy. Czekałem do 21.30 i oprócz delikatnego podprowadzenia bez efektów. Może rano będzie lepiej?? Jestem we wtorek nad wodą delikatnie po 3.00, miejscówkę podnęciłem wieczorem więc wiem ze donęcanie poranne niewskazane na tym łowisku. Około 4.30 pierwsze branie, spławik delikatnie zaczął sunąć w kierunku zalanego drzewa więc w nocha i coś jest, walczy ale szybko ląduje w podbieraku... japoniec, niezaduży, taki 25 cm. Około 6.00 drugie branie na drugim kiju, zacinam, przez kilka sekund czuję przyjemny opór i spławik wystrzeliwuje w powietrze, kurde spiął się?? Nieee nie ma haka, szczupak?? A guzik szczupak, ze mnie dupa jest i tyle, tak zmieniałem rano haczyk że się normalnie, zwyczajnie rozwiązał, wstyd mi samemu przed sobą, ale cóż, trudno, siedzę jeszcze do 8.30 bez brania i uciekam odespać się i przyszykować na popołudniowe łowienie. Po południu powtórka z dnia poprzedniego, a przepraszam, było branie i na białego robaczka złowiłem płotkę wielkości dłoni, dziwne, nigdy tam płotki nie złowiłem, a wiem ze w tym roku połączenia z Bugiem chyba nie miało to jeziorko. Zniechęcony wynikami na jeziorku od środy ruszam nad rzekę. Tradycyjnie przed pójściem spać ( a codziennie grzecznie kładłem się około 22.00 bo przed 3.00 wstawałem Wink )szykowałem sobie wszystko na poranne łowienie, żeby rano już niczego nie szykować ani szukać, nawet gumowce stały na schodach zaraz przy wejściu, żeby szybko w nie wskoczyć, plecach i pokrowiec na plecy, na motor i heja. Wink Środa i czwartek to porażka na całego, złowiłem kilka krąpików i kilkanaście sap, nawet pięknych każda około 35 cm, ale ani leszcza nie widać, ani karpika. Woda spada na łeb na szyję, miejscówka już w czwartek tak płytka ze postanawiam szukać coś głębszego, po jakimś kilometrze na zakręcie znajduję głębiny, za głęboko, prawie 6 metrów o tej porze roku ryby nie da, ruszam z nurtem i w końcu przy wystających pieńkach z wody mam to co mnie interesuje, dwa metry od brzegu rynna około 4m, tam już zostaję, brze trawiasty, w trawach woda się gotuje od ryb, do wieczora siedzę bez brania, ale wiem że to dobre miejsce, na zakończenie łowienia obserwuję grasujące piękne bolenie, przy brzegu pod pieńkiem drzewa stoi ładne szczupaczysko, normalnie jestem zadowolony, a jak jeszcze na odchodne kilka metrów od brzegu spławia się ogromne sumisko to już szczyt szczęścia. Posiałem trochę grochem gotowanym na odchodne i do domu. W piątek tradycyjnie melduję się nad wodą po 3.00. Siedziałem na krzesełku dobre pół godziny obserwując wodę, drapieżniki szalały jakby w jakimś amoku, widziałem w ciągu kilku minut na odcinku 100 m kilka ataków naprawdę dużego suma i nie był to jeden, bo trafiło się że w tym samym momencie atakowały, piękny widok. A białoryb do 9.00 miał mnie w nosie, złowiłem płotkę, sapę i krąpika, dalej nędza z leszczami. Spotkałem znajomego, mówi że karp i krąp w tarło idzie, więc wiem dlaczego go nawet spławiającego się nie widać. Winę na brak brań też zwalam na księżyc, na wiatr nie mogę, bo południowo zachodni jak dla mnie jest idealny. No cóż na coś winę trzeba zwalić. Wink Wieczorem kombinuję z robaczkami, ale co chwila gięcie feederka i mały sumik się czepia, po trzecim z powrotem nawlekam na włos groszek, nie ma sensu z robactwem szaleć. Dziś rano pożegnanie z rzeką, pojechałem specjalnie podnęcić i popatrzeć na rozbrykane drapieżniki, teraz aż wstyd się przyznać, ale pojechałem nieprzygotowany na drapieżniki, nawet głupiego spina nie wziąłem. Rano przyszedł jakiś spinningista pogadać, u niego też lipa była, co mnie zdziwiło przy takim żerowaniu drapieżców. Aha, jeszcze zapomniał bym o tych negatywnych aspektach wypoczynku nad wodą, a mianowicie o meszkach i komarach, jestem tak pocięty na dłoniach i szyi że szok, masa tego latającego gówna jest teraz nad rzeką, lezą w oczy, uszy i nos, a żadne psiukacze na to cholerstwo nie pomagają. Papierosów nie palę to i się męczyłem jak pieron. Zdjęć z wypadu niestety nie wrzucę, zresztą z rybami nie mam za dużo, bo i nic ciekawego nie złowiłem, za to z miejscówek mam trochę, za tydzień je wrzucę do tematu, bo aparat został w plecaku na wsi, jadę w piątek znowu, to może jakieś nowe pstryknę jeszcze i te z ostatniego wypadu wrzucę. WinkCzekam lipca i na suuuuma. Frown
Człowiek oprócz strawy i wody, potrzebuje też do życia chwili spokoju i kontaktu z naturą, inaczej głupieje.
Semi.
 
marec-ki
Sporo czasu nad wodą, szkoda że ryby były zajęte czym innym. Czemu na nocki nie chciałeś zostawać ?
Zapraszam na BLOG'a

Marec-ki Blog

W sprawach sprzętu zadawajcie pytania na FORUM a nie poprzez PW !!
 
http://marec-ki.blogspot.com/
Semi
Marek, nie można łowić w nocy. Wink Musiałem też jakieś 4 godzinki dziennie kimnąć, specjalnie dziś wróciłem żeby trochę odespać.
Człowiek oprócz strawy i wody, potrzebuje też do życia chwili spokoju i kontaktu z naturą, inaczej głupieje.
Semi.
 
krzysiu wedkarz
Fajny wypad zaliczyłeś, szkoda tylko że rybki nie chciały współpracować Pfft, w Twoich rejonach tez nie można łowić w nocy ? u mnie też niestety i straż graniczna tego mocno pilnuje żeby kto nie próbował łowów nocnych, z jednej strony to nawet dobrze bo zaraz kłusole by próbowali w nocy dobierać sie do rybek.
Czekam na fotki Twojej miejsóweczki Wink, ja akurat właśnie zaczynam połowy na Bugu, kilka dni nęcenia i powoli zaczynam łowić, ładne amury pokazują się przy powierzchni tylko nie wiem jaka przynęta mogłaby je zainteresować...

Mam też pytanko odnośnie tego karpiszona co go miałeś na kiju w maju Pfft miejscówka nęcona pelletem czy tylko zakładałeś na włos ?.
Wędkarstwo to nie Hobby , to styl życia
 
Semi
Rzeka graniczna ( Białoruś) to i połów ryb zabroniony nocą, jednakże przepisy nie zabraniają przebywania nad wodą po zgłoszeniu pobytu w placówce SG, zabronione jest tylko łowienie. Miejscówka nęcona grochem i kukurydzą, braciak nęci, a on tradycyjnie wędkuje, bez żadnych pelletów. Ziarna w Bugu najlepiej się spisują, do kulek i pelletów trzeba przyzwyczajać dłużej ryby, a ja przeważnie nie mam czasu przyzwyczajać, więc tylko czasami zakładam coś innego na włos niż groch czy kukurydza. Z tego co wiem, to amury w moich rejonach kilku wędkarzy łowi, łowią je ze środka rzeki, bo podobno nie bardzo chcą pod brzeg podchodzić w przeciwieństwie do karpi i nęcą je kulkami i na kulki łowią.
Człowiek oprócz strawy i wody, potrzebuje też do życia chwili spokoju i kontaktu z naturą, inaczej głupieje.
Semi.
 
krzysiu wedkarz
No i z tymi amurami to racja, bo skubańce już trzeci rok pokazują się w tym miejscu, ale tylko w nurcie.. i są to na prawdę duże okazy, często po prostu płyną przy samej powierzchni, może jakoś spróbuję jakiegoś przechytrzyć..
Nie wiem czy miejscówki nie mam zbyt głębokiej, bo przy w miarę niskim stanie wody ja przy brzegu mam prawie 3 metry...

A brat miał jakieś częstsze kontakty z karpiami w tym sezonie, czy tylko tyle ile opisywałeś ? Wink.
Wędkarstwo to nie Hobby , to styl życia
 
Semi
Miał kilka brań, ale ostatnio ucichły, czerwiec to zawsze w rzece bida z karpiami, idą na tarło i do lipca nie żerują, a jak już to sporadycznie.
Człowiek oprócz strawy i wody, potrzebuje też do życia chwili spokoju i kontaktu z naturą, inaczej głupieje.
Semi.
 
krzysiu wedkarz
Czyli tak jak zawsze w tym okresie, teraz mam większe nadzieje na pokaźniejsze leszcze.
Wędkarstwo to nie Hobby , to styl życia
 
seb@s
Dobrze się czytało Twoją relację ouch. Jak myślisz co to mogła być za ryba co poszła z hakiem ??
 
Semi
seb@s napisał(a):

Jak myślisz co to mogła być za ryba co poszła z hakiem ??


Wydaje mi się że jakieś większe japończysko, ryba inaczej brała i walczyła niż lin.
Człowiek oprócz strawy i wody, potrzebuje też do życia chwili spokoju i kontaktu z naturą, inaczej głupieje.
Semi.
 
Semi
Kilka zaległych fotek. Tu jeziorko śródleśne na którym złowiłem japońca. Wink

www.narybki.net/forum/attachments/sam_2333.jpg

www.narybki.net/forum/attachments/sam_2337.jpg

Na Bugu takie sapy brały:

www.narybki.net/forum/attachments/sam_2343.jpg

A to moja nowa miejscówka:

www.narybki.net/forum/attachments/sam_2348.jpg
Człowiek oprócz strawy i wody, potrzebuje też do życia chwili spokoju i kontaktu z naturą, inaczej głupieje.
Semi.
 
Semi
A teraz kilka słów z weekendu. Wink
W piątek wieczorem już się spakowałem, zalałem do Romanka 5 litrów paliwka, nastawiłem bydzik na 3.00 rano i.... obudziłem się o 2.10, słucham, szumi coś po dachu, nawet bardzo szumi. Kurde, ale leje, ale jeszcze prawie godzina snu , moze przestanie. Niestety o 3.00 dalej lało, o 5.00 jeszcze bardziej a o 7.00 nic się nie zmieniło. Siedziałem cały dzień w oknie, a lało do 14.00. O 14.00 delikatnie przestało, ale czy jest sens jechać?? 12 godzin lało, droga rozmoknięta, ale pakuję parasol w pokrowiec, zakładam dłuższe gumowce i jadę, chociaż sobie podsypię, bo na niedzielę nadają lepszą pogodę. Droga koszmarna, dwa razy wylądowałem w porzeczkach, a przepraszam, raz w porzeczkach, raz w aronii. Zjeżdżając z ulicy nie miałem szansy użycia trzeciego biegu, pozostał pierwszy i drugi... ale dojechałem szczęśliwie na miejsce około 15.00. Sypnąłem dwie garści grochu i kukurydzy i rozstawiłem dwa feederki na ciężko(bez koszyka, jako obciążenie ciężarek 40gram).

www.narybki.net/forum/attachments/sam_2351.jpg

www.narybki.net/forum/attachments/sam_2352.jpg

Padało gdzieś do 17.45 i w sumie jak siąpiło to i brań nie było, więc przerobiłem jednego kija na zestaw sandaczowy i sięgnąłem po spławikówkę żeby ukleję złowić, jak tylko się obróciłem tyłem do drugiego kija ten zaczął uciekać do wody, ale zanim go złapałem to ryba już się wypięła. No tak, tradycyjnie jak człowiek czymś zajęty to piękne branie, pewnie ładny leszek przydusił. Złowiłem uklejeczkę i postawiłem w dołku kilka metrów od brzegu. Około 19.00 delikatnie szczytówka zaczęła drgać na zestawie z kukurydzą na włosie i złowiłem japońca około 20 cm. Jedyna ryba soboty, na żywca nic się nie chciało skusić więc około 21.30 się zwijam. Budzik nastawiam na 3.15, tradycyjnie pakuję cały arsenał wieczorem, tak aby rano wskoczyć na motor i nad wodę. Dziś od rana piękna pogoda, jestem nad wodą o 3.45, widno już, do tego z daleka widze wędkarzy zasmalających z buta nad rzekę. Zostawili samochody chyba ze 2 km w pobliskiej wiosce i przyszli na piechotę, bo nie ma szans osobówką dojechać, chociaż jednemu się udało ale to chyba Qatro było. Jeden zestaw z grochem gotowanym na włosie i dwoma białymi na haku, drugi z kukurydzą i czerwonym robaczkiem. Pierwsze branie około 5.00 konkretne na kukurydzę, ale chyba za wcześnie przyciąłem, nie udało mi się zaciąć ryby. Około 6.00 na groszka na włosie gięcie i nie muszę nawet ciąć, przyjemny opór ale ryba szybko wychodzi na wierzch i do podbieraka. Przyzwoity leszczyk około 50 cm. Wink

www.narybki.net/forum/attachments/sam_2363.jpg

Po 7.00 ożył kij z kukurydzą na haku, tym razem w tempo zaciąłem i podobnej wielkości leszcz ląduje w podbierakuShock Super, dwa leszki jednego poranka i to takie przyzwoite, jest dobrze ouch

www.narybki.net/forum/attachments/sam_2368.jpg

Pół godziny później mam kolejne branie na kukurydzę, ale i tym razem spudłowałem, pomimo tego że wędka do samej wody się gięła, muszę chyba haki zmienić.Smile Pomimo paskudnej pogody w sobotę jednak coś tam powędkowałem, pierwsze ryby z nowej miejscówki cieszą i już kolejnych wypadów weekendowych nie mogę się doczekać, o urlopie nie wspomnę. Wink
Człowiek oprócz strawy i wody, potrzebuje też do życia chwili spokoju i kontaktu z naturą, inaczej głupieje.
Semi.
 
Przejdź do forum:
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Panel informacji
Panel informacji -----------------
Aktualnie online
· Gości online: 17

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 15,500
· Najnowszy użytkownik: Oskin
Przetłumacz stronę

Losowa Fotka
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

Semi
17-08-2018 13:10
Urlop leci a ryby jak strajkowały tak strajkują. bezradny

Abramis
16-08-2018 22:52
Cześć Wink

Labedziak
16-08-2018 16:28
Witam Wink

MatiQ
16-08-2018 14:24
Cześć Wink

Semi
16-08-2018 08:44
Siemka. Wink

samsam
15-08-2018 18:22
Cześć.

stan2010
14-08-2018 20:23
Cześć Wam Wink

Grzes77
14-08-2018 08:35
Siema Wink

MatiQ
13-08-2018 23:28
Jeden sumek się zameldował, reszta to dłoniaki, ale po takim czasie wrócić w to miejsce to już jest sukces Wink

Norbert
11-08-2018 22:27
Witka Wink. Byłem dziś sprawdzić jak to jest na komercyjnym łowisku Frown. Ponad 20 karpi przez cały dzień Winkchyba czasami będę się tak odchamiał. Robotę zrobiła podgotowana małża z Tesco.

48,208,422 unikalne wizyty Original Theme, Athos, by Thomas - Modified into Athos_Grey by Exodus