Wrzesień 24 2018 17:27:30
Nawigacja
· Regulamin forum
· Regulamin PZW
· Strona główna
· Forum wędkarskie
· Kontakt
· Szukaj
· Dla zalogowanych
· Administracja
· Prognoza pogody
Wędkarstwo
· Rekordy na pierwszy plan
· Ogólne
· Gruntowe
· Karpiowe
· Spławikowe
· Muchowe
· Spinningowe
· Podlodowe
· Morskie
· Opowiadania
· Gatunki ryb
· Jak złowić
· Łowiska wędkarskie
· Inne
· Wędkarska szkoła
Warto zerknąć
· Artykuły
· Sprzęt wędkarski
· Galeria i tapety
· Sklepy wędkarskie
· Statystyki strony
· Wymiana linkami
· Site map
Toplista rekordów wędkarskich
· Internetowe rekordy Polski
· Rekordy strony
Toplista
· Amur
· Bass
· Belona
· Boleń
· Brosma
· Brzana
· Certa
· Czarniak
· Dorsz
· Głowacica
· Halibut
· Jaź
· Jelec
· Jesiotr
· Karaś pospolity
· Karaś srebrzysty
· Karp
· Kleń
· Krąp
· Konger
· Leszcz
· Lin
· Lipień
· Łosoś
· Miętus
· Molwa
· Okoń
· Płoć
· Pstrąg Potokowy
· Pstrąg Tęczowy
· Pstrąg Źródlany
· Rdzawiec
· Rozpiór
· Sandacz
· Sieja
· Sum
· Szczupak
· Świnka
· Troć
· Węgorz
· Wzdręga
· Zębacz
Przyklej zdjęcie.
Wejdz na strone Kliknij Kliknij na : eigenes Bild anbringen Wybieramy zdjęcie z dysku. Nastepnie zaznaczamy: Ich bestätige...... Wpisujemy adres strony: Link ..... I klikamy na : Auf die pinnwand
Zobacz temat
Wędkarstwo, forum wędkarskie » Wędkarska przystań » Nasze okazy
 Drukuj temat
Seb@sowe łowy.
Norbert
super wynik tylko tak dalej. Ja w ostatnim czasie byłem tylko raz na rybach i teraz zapalenie oskrzeli będę leczył przez dwa tygodnie Wink. Miałem w planach duże jesienne okonie. (Ach te marzenia hahaha).
C&R

images37.fotosik.pl/603/8b33766a92d364c6m.jpg images43.fotosik.pl/648/46700e005b07b06fm.jpg
 
seb@s
Exo ważone były w wiaderku zaś także z tymi kamieniami mogło by nie przejść, ale następnym razem kto wie Pfft. Norbert spokojnie jeszcze się odkujesz, mówią że podobno wędkarstwo to relaks i wypoczynek.

Październik to dla mnie taki okres że odkurzam sprzęt spinningowy i z wędką i plecakiem ruszam nad wody. Uwielbiam takie wypady, pełny minimalizm sprzętowy a i niekiedy można mieć godne wyniki. Jednak do końca roku moim głównym celem są okonie. Nawet sprawiłem sobie kijek do 8 gram, kolega nie używał a ja wziałem do ręki i jest mój. Moim celem wypraw są okoliczne dołki i jeziora gdzie łowiłem te rybki wcześniej. Oczywiście pojawiły się też nowe wody min dołek gdzie złowiłem już kilka fajnych rybek i obok niego też jest trochę mniejszy dołek a i też słyszałem że jakieś drapieżniki są. Pierwszy wypad niedzielnego popołudnia, nie liczyłem kompletnie na nic, wypad typowo zwiadowczy i chciałem sprawdzić jak się miota tym kijkiem, długość 240 cm, wcześniej za cholerę bym się nie przekonał. Kilka rzutów i żadnego kontaktu, są tam mniejsze okonki które myślałem że będą skubać. Kolejny rzut w kierunku otwartej wody delikatne przytrzymanie zacinam i łooo kij pięknie się gnie czuję bardzo fajnie walczącą i ciężką rybkę. Nie znałem możliwości kijka więc hol ostrożny. W pewnym momencie bardzo agresywne szarpanie łbem i od razu wiedziałem że będzie okoń. Pokazał się pierwszy raz i noo miła niespodzianka. Po chwili trafia na brzeg. Piękny waleczny pasiasty zbój. Po szybkiej sesji zdjęciowej wraca do wody.
www.narybki.net/forum/attachments/img_20161009_140748.jpg
Ogólnie na drugim dołku trafiłem jeszcze jednego okonia tego dnia taki na ponad 20 cm i dwa krótkie szczupaczki. Wędka ochrzczona super na ponad 30 cm okoniu. Zazwyczaj bywa tak że jak dobry początek to zaś może być gorzej i tak też było i dalej jest. W międzyczasie byłem kilka razy w różnych godzinach i porach pogodowych żeby sprawdzić te dwa dołki bo tak naprawdę nic o nich nie wiedziałem pod kątem spinningu. Na tym drugim dołku byłem raz w taką wichurę, jaki diabeł mnie nad wodę zagnał to nie wiem. Jednak to niekiedy tak jest że człowiek wstaję, bierze sprzęt i jedzie. Tak też było i tym razem. Kilka rzutów bez efektu jednak stwierdziłem że trzeba zmienić lekko pewne rzechy i ściągam bardzo powoli przynętę i blisko brzegu przytrzymanie chwilowy ładny opór i luz. Pewnie szczupaczek ale guma nie tknięta czyli okoń. Chwilę później podobna sytuacja i za chwilę przytrzymanie zacinam i szarpnęło pięknie łbem i spad. Cała sytuacja trwała może 10 minut. Ze znajomym także byłem kilka razy na dwóch okolicznych jeziorkach na jednym on 2 okonki ja jednego hahaha, na drugim jeziorku po okonku tylko to drugie ma w sobie potencjał i w końcu trafię dzień że się połowi pięknych garbusów. Jeden z wypadów był na wodę za Toruniem żwirownia 8 ha, z opisów wody bardzo obiecująca tylko po kilku słabych wypadach na okolicznych wodach, teraz podchodzę z dystansem do takich wód. Dojechaliśmy na miejsce kilka minut na rozłożenie i pierwsze rzuty. Woda fajna dno czyste bez zawad, czysta i w miarę głeboko. Po 10 minutach na wolno prowadzonego paproszka delikatny strzał zacinam i łooo ale muruje. Nie wiedziałem co to jest bo wachlarz drapieżników jest spory i nawet są tam pstrągi tęczowe. Własnie te ryby mnie najbardziej zaciekawiły bo to nie jest dołek gdzie jest ryba na rybie tylko duzy zbiornik i złowienie takich rybek napewno nie jest łatwe. Kolejny test dla nowego kijka. Fajnie się gnie amortyzując każdy zryw ryby. Kołowrotek także po renowacji po 6 latach wymienione wszystkie bebechy i dalej chodzi jak złoto. Po chwili patrzę szczupak. Miał napewno okolice wymiaru, po chwili luz fak obciął mi, po chwili patrzę paproszek jest czyli najwidoczniej był bardzo delikatnie zapięty. Jest nadzieja że może być fajnie. Ja osobiście już byłem zadowolony bo miałem kontakt z rybą. Kolejne miejscówki, kolejne rzuty i bez kontaktu z rybą u nas wszystkich. W końcu inny brzeg rzut któryś tam z kolei i delikatne przytrzymanie i jeest. Walka harda naprawdę pomyślałem po cichu że może to pstrąg, po chwili lekkie zdziwienie bo jest nawet fajny okoń. Około 25 cm ale fajny gruby i waleczny, jak na takiej wielkości okonia to naprawdę godna walka.
www.narybki.net/forum/attachments/img_20161023_091330.jpg
Po chwili płyń i zawołaj tam jakąś 40 hehehe. Pomimo wielu rzutów i sprawdzenia każdego mozliwego koloru z pudełka, brak brań. Po iluś wypadach bez brania albo z jedną rybą to się robi nie ukrywam frustrujące. W weekend byłem z wizytą u chłopaków z Janikowa. Przyjechałem do nich w piątek wieczorem bo jechaliśmy wcześnie rano, od siebie bym musiał jechać jeszcze bardziej wcześniej hahaha tak zawsze ta godzina snu więcej. W sobotę mieliśmy za cel obłowić rzeczkę jej odnogi i kanał w którym można się spodziewać róźnych ryb bo Marcin mówił że nawet tam liny łowią w lutym. Ja osobiście za cel wziąłem łowienie okoni na boczny trok. Pod inne drapieżniki także miałem kij. Sposobu łowienia ekipy nie będę się rozpisywał, opisujcie, wstawiajcie fotki, itd. Kanał naprawdę fajny, nie za głęboki. Najpierw próbowałem łowić z takim moim nowatorskim sposobem zrobienia zestawu na boczny trok, jednak po dłuższej chwili łowienia to nie było to. Zaglądam do plecaka a tam duże pudło z gumami na szczupaki i mniejsze pudełko z twisterami na okonie i brak trzeciego pudełka gdzie mam te tzw rarytasy. Nie powiem po tym odkryciu zapał opadł i musiałem się ratować tym co jest, na szczęście znalazłem kilka moim zdaniem kilerów które mogą dać jakieś ryby nawet przy chimerycznych braniach. Chłopaki złowili po okoniu i to w takich momentach kiedy akurat do nich podchodziłem. Michałowego okonia to nawet widziałem jak zaatakował przynętę. Ja przez dłuższy czas żadnego kontaktu z rybką i idąc w kolejne fragmenty rzeki w końcu na powoli prowadzonego paproszka trafiam pierwszego bananoryjca hahaha. Miarowy ładnie wybarwiony. Poszliśmy zaś coś zjeść do samochodu i szedł za nami tłusty pies rasy beagle. Jego oczy wołały wręcz nakarm mnie. To jak tak podejdzie do każdego wędkarza którego napotka i dostanie coś do jedzenia to nie ma się co dziwić. Nas też atakował w pozytywnym znaczeniu tego słowa nie chciał wypuścić nikogo z nas bez tzw zapłaty. Poszliśmy z Michałem na odcinek łączący kanał z tzw szybkim nurtem a Marcin gdzieś sobie poszedł. Był jeden wędkarz na miejscu co chcieliśmy łowić i faktycznie było widać jak dłubał okonie i kilka przyzwoitych złowił przy Michale bo ja poszedłem trochę dalej w kanał próbować i złowiłem jednego okonka i jeden chwilę później spadł po chwilowym holu. Później poszedł wędkarz i postanowiłem pójść na jego miejsce, Michał rzucał w granice nurtu i spokojnej wody gdzie było widać widowiskowe ataki okoni. Piękny widok kilka lat wstecz na Zdunach takie coś też miało miejsce. Piękny widok, kilka okoni skoordynowanie atakują bardzo drobne rybki. Te rozbryzgi wody i mlaski. Od czasu do czasu te rybki atakowało coś większego. Wykonując kolejne rzuty czuję przytrzymanie i jeest. Złowiłem w krótkim czasie kilka fajnie wybarwionych okoni. Jednego z nich to mi się udało wręcz wywołac do ataku. Na dnie miejscami zalegały takie kępy zielska a ryby w nich siedziały. w peznym momencie rzuciłem trochę pokracznie i zrobiłem taki głośny plusk, chwilę później stado drobnych rybek uciekających w popłochu i za nimi okoń, który zniknął w głębszej wodzie, rzuciłem za to miejsce, wolne oboroty korbką, 3 delikatne uderzenia i mam cię. Brały bardzo chimerycznie i 1 lub dwie ryby i trzeba było zmieniać przynętę. Jednego nawet udało mi się złowić na jaskółkę. Fajnie się łowiło jednak Nasz czas powoli nadchodził. Postanowiliśmy pojechać w jeszcze jedno miejsce ale myślę że Marcin coś napiszę. Ty złoczyńco Kij hahaha. Oczywiście Dziękuję za Wspólne wędkowanie i do prędkiego zobaczenia nad wodą.
seb@s dodał/a następującą grafiki:
img_20161023_091330.jpg img_20161009_140748.jpg
 
Exodus
Dzieki za obszerny opis Wink pasował by Ci taki okoń na 60 cm Wink
Na wszystkie pytania dotyczące wędkarstwa, odpowiadam tylko na forum.....
www.narybki.net/as/aaaaaaaaa.jpg
 
seb@s
Exo żeby regularnie łowić 30 to już będzie dobrze Wink.

W ostatnim czasie miałem kilka wypadów w pogoni za drapieżnikami i naprawdę i szczerze nie chcę mi się opisywać bo nie ma czego. Brak brań po prostu. Dodatkowo przedwczesny atak delikatnego mrozu sprawił że nie mogłem obrzucać dołków, zostały mi tylko jeziora. Tam brak brań. Opiszę jednak wypad który miałem w tym tygodniu. Petarda to najlepsze określenie, ale od początku. Postanowiłem pojechać z Dawidem w to miejsce gdzie byłem ostatnio z chłopakami z Janikowa. Stwierdziłem że jeśli liczyć na jakieś ryby to tylko tam. Rano zwarci, chętni i gotowi jedziemy. Godzina jazdy i jesteśmy na miejscu i niespodzianka, na kanale lód, bardzo cienki i nie daje się przebić po zarzuceniu. Znaleźliśmy dwa czyste miejsca, jednak po dokładnym obłowieniu bez brania. No pięknie ciągnę znajomego na miejsce gdzie szarą rzeczywistość mogliśmy mieć znacznie bliżej. Jednak ja wiem że tam napewno są ryby, jakiś czas temu mogłem czerpać radośc z holu nawet tych kilku sztuk. Postanowiłem, że pojedziemy w jeszcze jedno miejsce, celowo nie będę go opisywać presja tam jest i bez tego. Mieliśmy szczęście był tylko jeden wędkarz. Wyniki jakieś miał, łowił na bata okonki i płotki także szansa na okonie na boczny trok jest duża. Pierwsze rzuty i meldujemy brania jak i ryby. Dawid łowi pierwszy w dwóch rzutach dwa okonie, później szczęście uśmiecha się do mnie i też mam piewrwszego zbója. Kolejny rzut delikatne przytrzymanie i natychmiast gięcie kija, zacięcie zbędne tylko co to może być. Ryba walczy i to bardzo fajnie na kijku do 8 gram czysta przyjemność holu. Jeśli to okoń to napewno ponad 30 cm. Tylko te znajome podszarpnięcia, po chwili wołam do Dawida żeby poszedł po podbierak. Gdy zobaczyłem rybę w podbieraku nie mogłem uwierzyć.
www.narybki.net/forum/attachments/img_20161116_132226.jpg
Lin i to w pysk. Dla mnie conajmniej niewiarygodne. Zmierzyłem świniaczka i 32 cm. Naprawdę już uznałem wypad za udany. Łowiliśmy dalej i co jakiś czas mogliśmy się cieszyć holami kolejnych okoni i wszystkie już fajne.
www.narybki.net/forum/attachments/img_20161116_145419.jpg
Kolejny rzut z rzedu i tym razem pier....cie hahaha. Po chwili wiedziałem co będzie. Koło 5 minut zanim go oderwałem od dna bo ryba parła pod prąd jak lokomotywa. Nie ujmując ich stawowym pobratyńcom ale tutaj to dopiero Petarda. Po dłuższej chwili Dawid sprawnie podbiera mi rybkę. Kilogram to ma jak nic. W grzbiecie naprawdę krępy i masywny.
www.narybki.net/forum/attachments/img_20161116_134659.jpg
Także tegoroczny największy lin jest z wody pzw, i to mój największy złowiony na pzw, 40 cm. Zauważyłem że na płetwie piersiowej miał nieduży haczyk i cały przypon. Widocznie ktoś wcześniej go podhaczył, tylko tutaj nie było przypadku bo ryba w pysku miała niedużego paproszka, na okonie. Najlepszym dowodem jest płoć która normalnie uderzyła i po chwili holu w pysku miała prawie całego paprocha. Linom nie zdążyłem zrobić, musicie zrozumiec emocje były duże a i człowiek w końcu niecodziennie łowi liny w listopadzie i tym bardziej na spinning.
www.narybki.net/forum/attachments/img_20161116_141042.jpg
Okonie dopisywały zarówno u mnie jak i u Dawida. Kolejnt rzut i hahaha nie wierzę mam kolejnego, po chwili trafia na brzego całkiem zgrabny 30 cm linek. Zapomniałem zrobić z tego wszystkiego zdjęcia. Łowiliśmy dopóki nie zrobiło się ciemno. Łącznie mieliśmy ponad 30 okoni 20 25 cm ja dodatkowo płoć i 3 liny. Także mi się zdaje że do końca roku będę napewno cześciej tam. Dotychczas najlepszy wypad spinningowy w tym roku. Jeden lin to już petarda a co dopiero 3.
seb@s dodał/a następującą grafiki:
img_20161116_145419.jpg img_20161116_141042.jpg img_20161116_134659.jpg img_20161116_132226.jpg
 
Semi
To się nazywa różnorodność ryb na spina.ouch Kurde jak ja bocznego troka w tym roku zaniedbałem.Smile
Człowiek oprócz strawy i wody, potrzebuje też do życia chwili spokoju i kontaktu z naturą, inaczej głupieje.
Semi.
 
seb@s
To czyli Semi musisz nadrobić zaległości jak czas pozwoli Wink. Szczupaki i sandacze u mnie jak dla mnie ciężko w okolicy, no chyba że nie umiem się do nich dobrać to na spina jedynie zabawa z okoniami. Nie narzekam bo to moim zdaniem wdzięczna spinningowa rybka.
 
Semi
Może w sobotę mi się uda i w niedzielę po godzince pomachać nad Bugiem. Wink
Człowiek oprócz strawy i wody, potrzebuje też do życia chwili spokoju i kontaktu z naturą, inaczej głupieje.
Semi.
 
seb@s
Od ostatniego mega wypadu spinningowego byliśmy ze znajomym kilka razy nad tą wodą jednak bez jakiś wiekszych wyników. Widocznie nie trafialiśmy w żerowanie ryb, Byłem nawet z Marcinem nad tą wodą kolejny raz i mieliśmy po jednym okoniu, zimno było jak pieron wiał wiatr i jak człowiek szedł drugim brzegiem to normalnie z tego zimna nie można było myśleć. Długo nie zostaliśmy i pojechaliśmy w jeszcze jedno miejsce, Widzieliśmy kilka ataków drapieżników. Marcinowi uadło się złowić szczupaczka. Pisz Marcin jakieś szczegóły a nie ino te studia i studia Pfft. Można powiedzieć październik i listopad minął mi pod znakiem spinningu z wyjątkiem dwóch wypadów ze spławikiem. Nie powiem naszła mnie ochota na to by spróbować złowić coś na metodę. Namówiłem znajomego i postanowiliśmy pojechać w miedzielę. Pogoda była bardzo dobra bo od środy było ocieplenie i miało teoretycznie utrzymać się do niedzieli. Piątek i sobota padało, miałem nadzieję że w niedzielę nie będzie też padać. Jednak w razie czego zabraliśmy ze sobą parasole. Ostatnia być może okazja w roku żeby połowić z długimi wędkami, także bez względu na pogodę trzeba wykorzystać. W sobotę wieczorem uszykowałem sobie trzy zanęty. Pierwszą zanętę typowo dedykowaną do metody, jako drugie postanowiłem przygotować kruszone pelety rybne, trzecią porcją był mix zanęty kruszonych peletów i konopii. W razie czego miałem też pelety 2 mm. W niedzielę o 7.20 przyjechał Dawid i pojechaliśmy. Po kilkunastu minutach zajechaliśmy nad łowisko, czyli Małą Nieszawkę, byłem tam kilka razy co można zobaczyć po wcześniejszych wpisach. Wypakowujemy sprzęt z samochodu i zorientowałem się że zapomniałem krzesełka hahaha. No pięknie, to przyjdzie mi siedzieć na dupie na ziemi. Wykorzystałem pokrowiec na siatki, buty neoprenowe i bluzę. Był jeden wędkarz i mówił że miał złowionego jednego japońca a nie był długo także bardzo dobry znak. Ja powiedziałem sobie że jeśli cokolwiek złowię to będę zadowolony. Dawid jak zawsze nastawił się na te największe. Rozłożenie sprzętu zajmuje chwlę, zarzut odłożyłem wędkę na podpórkę, minęło może 4 minuty i jest. po chwili na brzeg ląduje pierwszy japoniec. W foremce kruszone pelety i na włosie pikantna kiełbasa. W tym momencie zaczęło padać. Jako że być może ostatni wypad w tym roku to nie ma co się poddawać i trzeba walczyć. Drugi zestaw postanowiłem zarzucić z mixem dedykowanym do metody i na włos postanowilem założyć sztuczną kukurydzę. Złowiłem kolejne dwa japońce i kolejne branie i trochę wiekszy opór, po chwili na brzeg trafia nieduży karpik.
www.narybki.net/forum/attachments/img_20161211_090802.jpg
Fajnie, jedynie może być tylko lepiej. Deszcz padal caly czas a i siedzenie po turecku nie było wygodne. Dawid zgłodniał a że do otwarcia restauracji była chwila czasu to postanowiłem, poczęstować go kabanosami. Grzebiąc w plecaku za wędlinką patrzę a tu kij się pięknie wygina i pewnie ucieka na podpórce. Zacięcie zbędne i po chwili delikatny zdecydowany odjazd. postanowiłem nic nie robić, po chwili ryba się zatrzymuje i mogę ją spokojnie holować. Pod brzegiem walczy zaciekle jak lew. Fajnie jak na tą porę wybarwiony pełnołuski. Po chwili trafia na brzeg, nie zauważyłem zeby na pysku miał ślady po haku także pierwszy raz kuty. Szybka sesja fotograficzna i tego postanowiłem zważyć 3.10 kg i 59 cm.
www.narybki.net/forum/attachments/img_20161211_102626.jpg
Ten jak dla mnie już fajny a i walczył zaciekle. Jak to pełnołuskie. Ten się skusil na pelet o smaku kryla i w podajniku kruszone pelety. Czyli jak poprzednie rybki. Wyrażnie bardziej im pasowała ciemna zanęta. Minęło może 15 minut od tego 2 i kij znów pewnie się wygiął, po dłuższej chwili mniejszy trafia do podbieraka. Ten akurat się skusił na pikantną kiełbasę.
www.narybki.net/forum/attachments/img_20161211_112932.jpg
Doławiam jeszcze dwa japońce i ogólnie miałem 6 japońców i 3 karpie. Poszliśmy coś zjeść bo otworzyli restaurację a i też trzeba było sie ogrzać bo deszcz cały czas padał. Pogadaliśmy chwilę z właścicielem łowiska i pokazał nam ostatnie fotki karpi jakie wpuścił do wody i muszę powiedzieć że Ci co się uganiają typowo za tymi rybami będą napewno zadowoleni. Zrobiło się ciepło i nie chciało się iść już pod parasol, wiatr sie odwrócił i zaczął wiać ze wschodu czyli prosto w bok. Złowiłem jeszcze jednego japońca i wspólnie postanowiliśmy że czas jechać do domu. Co mogę napisać na temat niedzielnego wędkowania, napewno znaczenie miała zanęta w tym przypadku lepsze były zwykłe kruszone pelety rybne. Z przynęt jak na tą porę roku wytypowane przeze mnie sprawidziły się oba czyli pikantna kiełbasa i kryl. Wielkość podajnika myślę że też miała znaczenie bo Dawid łowił używając wiekszych podajników, ja używałem najmniejszych i to dało skutek. Nie trzymałem się też jednego miejsca jak w lato tylko łowiąc w miejscu z kruszonymi pleltami po każdej rybie rzucałem ponad metr dalej, miałem takie miejsca 3 więc w każdym co jakiś czas było dostarczae trochę towaru żeby zachęćić w jakimś stopniu rybki do żerowania. Próbowałem w tym miejscu czystej zanęty dedykowanej do metody lecz nie było nawet wskazania. Mam cichą nadzieję że pogoda będzie łaskawa dla mnie i będę mógł jeszcze się wybrać z długimi wędkami. Bo szczerze nie widzę siebie w tym sezonie na lodzie.
seb@s dodał/a następującą grafiki:
img_20161211_112932.jpg img_20161211_102626.jpg img_20161211_090802.jpg
 
Semi
No panie, jak na grudniowe łowy to fajnie połowiłeś.ouch
Człowiek oprócz strawy i wody, potrzebuje też do życia chwili spokoju i kontaktu z naturą, inaczej głupieje.
Semi.
 
seb@s
To prawda Semi, osobiście jestem w 100 % zadowolony Wink. Idealnie wręcz trafiłem z pogodą bo w poniedziałek już było na minusie a w niedzielę około 7 stopni bynajmniej w moich okolicach. Kilka lat wstecz dla mnie było nie do pomyślenia że będę świadomie się nastawiać na karpie w grudniu Pfft.
 
Exodus
Ładne karpiki, a te co wpuścił jakieś duże, to mówił jaka waga ? Graty za zimowe karpie Wink
Na wszystkie pytania dotyczące wędkarstwa, odpowiadam tylko na forum.....
www.narybki.net/as/aaaaaaaaa.jpg
 
seb@s
Największy +20 golas i pełnołuskie największy na około 15 kg, te pełnołuskie to takie podłużne sportowe takie pięknie wybarwione Wink . Oczywiście mniejsze sztuki także i te co złowiłem to kto wie czy nie są właśnie z tego zarybienia.
 
seb@s
Miałem w tym sezonie nie wchodzić na lód, ale lód się pojawił to i okazja do posiedzenia nad przeręblem. Rozpoczęcie podlodówki nastąpiło tydzień temu na Zdunach. Nawet jeśli miałby się zarwać lód to skończyło by się tylko na strachu bo wody niecały metr w najgłębszym miejscu. Pogoda piękna słonecznie i bezwietrznie Wink. Weszliśmy na lód pierwsze wiercenie i lód miał 8 cm także bezpiecznie. Nie mieliśmy dobrych robaków także typowo rekreacyjnie. Siedzieliśmy 1.5 godz bez brania i pojechaliśmy do domu. W tygodniu pojechaliśmy na większe jeziorko zobaczyć na płotki. Po jakiś 3 godzinach mieliśmy po 3 płotki każdy hahaha. Zabraliśmy ze sobą butlę gazową i zrobiliśmy fasolkę na gorąco. Pomimo braku brań to był najlepszy punkt wyprawy. Jeszcze wracając do Zdun nie wiadomo jaki będzie los tych stawów bo z tego co się dowiedziałem planują sprzedaż.
 
seb@s
Opiszę tutaj zawody które miałem jakoś tydzień temu Wink. Będąc na treningu tydzień przed zawodami wiedziałem mniej więcej na czym stoję. Jeśli w dzień zawodów będzie odwilżowo to nie będzie strzelać lód więc dla mnie już dobrze hahaha. Postanowiłem uszykować dwa zestawy jeden 5 drugi 8 gram. Może i ciężko ale chciałem łowić na 8 metrach czyli podobnie jak na treningu. Zmieniłem tylko zanętę postanowiłem bezpiecznie wybrać sprawdzoną na leszcza i płoć dodałem do niej odrobinę chlebka fluo i 200 ml jokersa. Może i dość bogata mieszanka jednak musiałem być gotowy na dużą ilość płoci a i chciałem też przyciągnąć jakieś bonusy. Losowanie dało mi nr 17 czyli skrajne stanowisko, mogliśmy wywiercić 3 otwory w linii prostej. Głębokości jakie miałem to 7.5 metra 6 i 5 metrów. Usiadłem na tej pierwszej, widziałem jak jeden znajomy usiadł na ok 5 metrach pogoda odwilżowa więc może się sprawdzić. Kule poszły w ruch i zaczynamy zawody i praktyczne od razu łowię pierwsze płocie, fajne grube jak na treningu. Nie było co się zbytnio cieszyć bo okoliczne osoby łowiły podobnie. Trzymałem tempo i systematyczne odławiałem kolejne płocie. W międzyczasie trafiłem kilka krąpi i fajnego okonia. Jednak nadal brakowało mi bonusów które decydowały o zwycięstwie. Po 3 godzinach delikatne przytopienie spławika pauza i delikatne wystawianie. Po chwili jest pierwszy leszcz na ok 300 gram. Nie powiem ta ryba dała mi pozytywnego kopa. Kilka płoci i znów identyczne branie, zacinam i plomba. Noo to będzie na pewno lepszy pociągnąłem rybę z dwa metry i odjazd do dna i spinka. Przez około 15 minut miałem kompletny przestój w braniach. Po tym czasie płocie znów zaatakowały. Przyszedł czas na ważenie wiedziałem że nie wygram ale czułem że mogę być wysoko. Po odczytaniu wyników okazało się że jestem na 4 miejscu z wynikiem 5950. Do 3 miejsca zabrakło mi 900 gram. Na pierwszym miejscu był znajomy co usiadł właśnie na tych 5 metrach. W osobistym odczuciu nie mam powodu do narzekania. Fajny wynik w porównaniu z zeszłorocznymi zawodami duży postęp. Oczywiście lód nie strzelał hahaha. Tak kolejne zawody w maju na rzece, trzeba będzie się z tyczką przeprosić.
 
Semi
Ładny wynikouch, fakt że te 4 miejsce to zawsze najgorsze.Wink
Człowiek oprócz strawy i wody, potrzebuje też do życia chwili spokoju i kontaktu z naturą, inaczej głupieje.
Semi.
 
seb@s
Dzięki Semi, ja tam zawsze tłumaczę sobie że gorsze miejsce jest w tym przypadku 5 itd. Pfft. Oczywiście dobry start do ogólnego GP Koła.
 
seb@s
Niedawno wybraliśmy się wspólnie ze znajomym popróbować na komercję czy rybki będą chętne do współpracy. Oczywiście sam chciałem sprawdzić swoje taktyki ułożone w głowie. Po 8 zaczynamy łowienie i byliśmy sami na łowisku. Taktyka u mnie to napewno szukać ryb, co kilkanaście minut przerzucałem zestawy i po około godzinie trafiłem pierwszego japońca rozmiaru standardowego. Później zaczeli się zjeżdżać wędkarze i było nas w sumie 8 osób. Po zestawach innych zauważyłem że byli przygotowani na grubego zwierza. Ja metoda z najmniejszymi podajnikami, znaojmy podajniki średnie. Muszę powiedzieć gdy znaleźliśmy ryby łowiliśmy równo. Koło 12.30 porwanie wędki i jeedzie. Delikatny odjazd po dłuższej chwili trafia pierwszy karpik w tym sezonie.
www.narybki.net/forum/attachments/img_20170311_120253_1.jpg
Waleczny i pięknie wybarwiony. Oczywiście zadowwolony jestem jakby nie było pierwsza fajniejsza rybka w tym roku. Branie nastąpiło gdy wyszło słońce i zaczęło przyjemnie przygrzewać. Później się ochłodziło i brania się skończyły, przestój trwał jakieś 40 minut i znajomy już chciał jechać do domu, jednak go przekonałem żebyśmy jeszcze chwilę zostali. To była dobra decyzja, rybki ponownie ruszyły i łowimy kolejne japońce. Znajomy trafił nawet takiego na 37 cm i w tym czasie gdy holowałem kolejnego japońca delikatnie przesuwa mi wędkę po podpórce, zacinam i większy opór. Kolejny karp, znajomego poprosiłem żeby dokończył hol japońca i ja mogłem spokojnie się zabrać za hol karpia. Pod brzegiem łatwo nie chciał się dać stawiał się, murował do dna. Ogólnie hol bardzo przyjemny.
www.narybki.net/forum/attachments/img_20170311_1414351.jpg
Na tych 8 wędkarzy my z Dawidem jako jedyni łowiliśmy, dodatkowo ja jako jedyny trafiłem karpiki. Dawid miał 13 japońców na koncie, ja 12 i 2 karpie. Wypad jak najbardziej udany.
seb@s dodał/a następującą grafiki:
img_20170311_120253_1.jpg img_20170311_1414351.jpg
 
Exodus
Ładne te karpiki graty Wink
Na wszystkie pytania dotyczące wędkarstwa, odpowiadam tylko na forum.....
www.narybki.net/as/aaaaaaaaa.jpg
 
bialyrobak
Niezły początek, szczególnie ten pełnołuski ładny Wink
 
Norbert
Seba fajnie wskoczyłeś w sezon Wink
C&R

images37.fotosik.pl/603/8b33766a92d364c6m.jpg images43.fotosik.pl/648/46700e005b07b06fm.jpg
 
Przejdź do forum:
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Panel informacji
Panel informacji -----------------
Aktualnie online
· Gości online: 10

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 15,503
· Najnowszy użytkownik: fubaaro
Przetłumacz stronę

Losowa Fotka
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

Semi
24-09-2018 10:10
Mi się podobał. Wink Ale myślałem że więcej będzie walk w powietrzu, a tam startowali, zestrzelili ze dwa trzy niemieckie i ujęcia następne już na ziemi były.

MatiQ
23-09-2018 21:17
I jak Semi film? Godny polecenia?

Semi
23-09-2018 21:01
Dobrze że z kina mam 200 metrów do domu, bo rozpadało się na całego.

stan2010
23-09-2018 20:40
Cześć Wam Wink

Semi
23-09-2018 17:31
Lecę do kina na Dywizjon 303. Wink

MatiQ
23-09-2018 12:26
Z dwa kilo koźlarzy, trochę maślaków i podgrzybków, potem wstawie zdjecia Wink

Semi
23-09-2018 11:37
Siemka. Zimno się zrobiło. ___

Labedziak
23-09-2018 10:03
Co tam MatiQ nazbierałeś? Wink

MatiQ
23-09-2018 09:53
I po grzybach, nogi mi do D wchodzą Wink

Labedziak
22-09-2018 21:45
Spamy atakują. Wink

48,583,789 unikalne wizyty Original Theme, Athos, by Thomas - Modified into Athos_Grey by Exodus