Październik 23 2018 15:48:39
Nawigacja
· Regulamin forum
· Regulamin PZW
· Strona główna
· Forum wędkarskie
· Kontakt
· Szukaj
· Dla zalogowanych
· Administracja
· Prognoza pogody
Wędkarstwo
· Rekordy na pierwszy plan
· Ogólne
· Gruntowe
· Karpiowe
· Spławikowe
· Muchowe
· Spinningowe
· Podlodowe
· Morskie
· Opowiadania
· Gatunki ryb
· Jak złowić
· Łowiska wędkarskie
· Inne
· Wędkarska szkoła
Warto zerknąć
· Artykuły
· Sprzęt wędkarski
· Galeria i tapety
· Sklepy wędkarskie
· Statystyki strony
· Wymiana linkami
· Site map
Toplista rekordów wędkarskich
· Internetowe rekordy Polski
· Rekordy strony
Toplista
· Amur
· Bass
· Belona
· Boleń
· Brosma
· Brzana
· Certa
· Czarniak
· Dorsz
· Głowacica
· Halibut
· Jaź
· Jelec
· Jesiotr
· Karaś pospolity
· Karaś srebrzysty
· Karp
· Kleń
· Krąp
· Konger
· Leszcz
· Lin
· Lipień
· Łosoś
· Miętus
· Molwa
· Okoń
· Płoć
· Pstrąg Potokowy
· Pstrąg Tęczowy
· Pstrąg Źródlany
· Rdzawiec
· Rozpiór
· Sandacz
· Sieja
· Sum
· Szczupak
· Świnka
· Troć
· Węgorz
· Wzdręga
· Zębacz
Przyklej zdjęcie.
Wejdz na strone Kliknij Kliknij na : eigenes Bild anbringen Wybieramy zdjęcie z dysku. Nastepnie zaznaczamy: Ich bestätige...... Wpisujemy adres strony: Link ..... I klikamy na : Auf die pinnwand
Morskie zawody narybkowiczów

Trudno jest opanować drżenie rąk... Minęło jakieś pół godziny, Wojti mówi: pokaż ręce... Drżały jak młodzieniaszkowi, który pierwszy raz w życiu próbuje przedłużyć istnienie własnego gatunku.
Jedziemy. Kulturalnie, jak prawo nakazuje i dla świętego spokoju (Hebla), krajową jedynką. Na Gdynię czysto, przy zjeździe jest koreczek, jakieś dziesięć minut... Podziękował,jak pomykacie na Świecie, to w Grupie suszara... Tak sobie gaworzymy, mijamy koreczek, Rumię, Redę, Władka. Janek coś mało rozmowny, przysypia. Dzwoni Ostry... Trochę się przejął rolą organizatora zawodów; niecierpliwy jakiś... No, ale praw fizyki się nie prześcignie, jeszcze kilka kilometrów na helskiej kosie.
I są znajome twarze... Gerard, Rysiek, Kapsel, Tomek, Dina, Ostry, Wojtek... Nie sposób wymienić wszystkich. Ludzie połączeni pasją, oplecieni pasją jak nicią pajęczą, zamotani, opętani... (popierdoleni-jakby tak po swojsku niejedna nasza żona powiedziała...). I pewnie rację mają nasze baby, ale czym byłby facet bez szaleństwa? A może to szaleństwo jest receptą właśnie aby nie zwariować? Mieć dystans do PO-PISów, do toruńskiego jojstika, do spadku Franklina, wielkiej rury i diabli wiedzą jeszcze czego!

W tym jest jakaś metoda...
Żeby jeszcze choć trochę gryzły...
Wypływamy nad ranem. Ostry robi odprawę. Wszystko pod sznurek.
Rysiek trąbi...
Jest pierwsza ryba! Siódemka z pierwszego dryfu, z pierwszego spuszczenia. To się nazywa mieć farta! Nawet Rysiek nie przypuszczał, że po następne pomuchle będziemy się uganiać jak ślepy za głuchym. Zjeździliśmy kawał wody... Abila, Żaglowiec, Parowiec, Śmietnik, Kamery, Skarpa... Pozamiatane po sztormie. Dochodzi 14. Na Litoralu zero, Vivienka należy do jednego zawodnika. Znalazł metodę na szprotkę i konsekwentnie się jej trzymał, tak jak Wojtek na Passacie. I co tu dużo mówić ; była to jedyna skuteczna metoda. U nas wygrał sektor Wojtek z pięcioma bolkami, Na Vivience Mariusz. Na Litoralu wszyscy razem na dziesiątej pozycji z zerowym kontem. Razem dwadzieścia kilka ryb na 32 chłopa... Kilkunastu bez brania przez 8 godzin. Jest jakieś szaleństwo w tym..., które każe jechać na drugi koniec Polski, nie spać dwa dni i prawie dwie noce, by pomachać kijem przez osiem godzin. Gdyby to od nas zależało...

Obiad! Na razie tylko to się liczy, szczególnie dla tych z Viviena i Litorala. Na Passacie tradycyjnie podjedliśmy małe co nieco; była zupka z pomuchla, chleb ze szpekiem. Kapsel o wszystko zadbał. Po obiedzie nie wiem co się działo, wypiłem piwko i zstąpiłem w otchłań. Pływałem po wrakach oblepionych pilkerami, stare, postrzępione sieci wisiały na nich jak upiory, gdzieniegdzie nos wychylił nieprzyzwoicie wielki dorsz... Cudowny! Majestatycznie przepłynął, by dać nura w zakamarki żelaznego cmentarzyska... Obudziła mnie komórka, którą nastawiłem na pół do szóstej. Szybkie śniadanie z małym poślizgiem i meldujemy się na łodziach. Litoral.

Byłem pod wrażeniem bardzo wygodnej jednostki (i tego, że wczoraj nikt tu nic nie złowił...)Ale nadzieja umiera ostatnia. Prujemy przez pomarszczony blat Zatoki, wzdłuż Kosy. Na Abili ktoś łowi. Daj mu Boże zdrowie, a Neptun Rybę; obieramy kurs na południe. Barka. Litoral jedzie jak widmo, bezszelestnie, śruby na pokładzie nie czuć, do momentu aż zmienia obroty. Jest sygnał.
Co tu wybrać? Szprota? Pilkera? Może przywieszki? Nie jest to takie proste... Większość zapuściła szprota, więc dla odmiany, tradycyjnie spuściłem kopytko. Dziergamy. Góra-dół, góra dół. Dryf w porównaniu z wczorajszym dniem (a było tak dość...zanętowo) chyba zerowy, no może 0,2 w porywach. Puk, puk o dno w różnym tempie i nic. Dwa sygnały. Podbijam główkę, żeby ściągnąć, atu jak nie walnie! Nogi mi się ugięły, ale tylko na moment, w końcu pierwszy dryf, więc skupienie jeszcze sięgało zesrania... Podciąłem natychmiast. Kijek wygiął się jak funkcja, gdzie y=(co najmniej) . Zasygnalizowałem bliżej nie zapamiętanym okrzykiem, że coś ciągnę. Szyper wyszedł z szoferki. Wczoraj mu się nie powiodło, więc prawie dwie zdrowaśki zmówił, aby to coś, co ciągnę znalazło się na pokładzie. A to ; było chytre i przebiegłe... To coś było przede wszystkim duże... Historia lubi się powtarzać... Ten sam sandaczowy zestaw z RedArkiem w roli młynka, główka Gamakatsu-setka z Relaxem czwóreczką w roli przynęty, krótki spinning morski (wygrany w grudniu za dziewiątkę) w roli wędki, a jakaś Nessi z głębin w roli rozdającej karty.
Jeździła jak chciała, trochę w górę, trochę w dół. Szyper coś gadał błagalnym tonem, żebym nie urwał czy coś... (czyżbym wyglądał na takiego, któremu nie zależy?) Do powierzchni było daleko, lepiej nie cieszyć się przedwcześnie, tym bardziej, że ciągnąłem spod łodzi wędką o długości metr osiemdziesiąt... Co ja mogłem tym szklakiem zrobić? Modlić się, aby w śrubę nie wszedł... Razem ze szyprem się modliłem. On czytał wezwania, a ja odpowiadałem. (on) Pomału... (ja) Ciągnę pomału... (on) Ostrożnie(ja) Jest ostrożnie.Jak odmówiliśmy całe Litania, to dorsz znalazł się pod Litoralem, czyli dość płytko. I to zasadniczo był koniec holu. Ryba zaczepiła o ster albo śrubę ; trudno wyczuć. Szyper nie może zrozumieć, co się dzieje, nie dociera do niego wiadomość, że jest po rybie. Z trudem zamyka otwartą buzię. Mnie też wysycha, choć nie tracę nadziei. Przeciąganie na siłę nic nie daje. Plecionka szoruje o muszle przyklejone do dna kutra. Sytuacja beznadziejna. Luzuję linkę i przechodzę na szeroką rufę. Nagle, ku mojemu zaskoczeniu spod łajby wypływa przywieszka, a za nią wielkie cielsko bałtyckiego dorsza, uczepione za wargę do główki z najostrzejszym hakiem, jaki człowiek zdołał wyprodukować... Do twarzy szypra (i mojej również) wróciła krew, majtek wielkim podbierakiem zagarnął nieruchawą rybę. Gdzieś w duchu zrobiło mi się lżej, radośniej. Ryba robiła wrażenie. Na jej widok wszyscy po kolei wykrzyknęli samogłoskę O! (a zaraz po niej starą jak świat, damską profesję) I to po kilka razy co niektórzy!

Majtek pokładowy przyniósł wagę. 13,3 kg. i miarę 104 cm.

Przyszedł Wojtek, który łowił na dziobie. Przybił gratulacje z taką radością i szczerością, że ta ryba wysiada... Wyobrażacie sobie, że łowicie bądź co bądź na zawodach z kolegą, którego gratulacje nie wynikają li tylko ze zwykłej kurtuazji czy poczucia towarzyskiego obowiązku, ale autentycznie potęgują radość twojego sukcesu...
Siedzę na ławce i patrzę na mikrusowatą skrzynkę z wielką rybą. Wojti wyrywa mnie z zadumy. Pokaż ręce... Minęło jakieś pół godziny, a one drżały...

Nie sztuką jest mieć pierdolca, ganiać po morzu... Ma to wielu.
Trzeba mieć jeszcze klasę.
Dzięki Ci Wojtku, że pokazałeś, co to znaczy mieć klasę. [thumbsup]

relacjonował Krzysztof Kamieński
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Panel informacji
Panel informacji -----------------
Aktualnie online
· Gości online: 4

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 15,506
· Najnowszy użytkownik: balbin85
Przetłumacz stronę

Losowa Fotka
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

Labedziak
23-10-2018 09:25
Witam Wink

Exodus
23-10-2018 07:52
Dowiedzieli się że poza wedkami, mają jeszcze inne narzędzia huha

Semi
22-10-2018 21:25
Oo to nam się wychowankowie forum zaczęli rozmnażać. Wink Gratuluję chłopaki. ouch

lberlinski
22-10-2018 19:38
Cześć WinkWitaj w klubie przyszłych ojców beer

Labedziak
22-10-2018 10:23
Witam Wink

MatiQ
21-10-2018 21:26
Semi też by mi się parę dni przydało, moja za miesiąc rodzi, a już teraz ledwo chodzi, dno coraz krótsze i jakoś ciężko się ogarnąć Wink

Semi
21-10-2018 20:30
Jutro szefa męczę o urlop w następnym tygodniu, musze sprzęgło w Audi wymienić a przy okazji nad Bugiem bym trochę posiedział i groby bliskich odwiedził.

MatiQ
21-10-2018 19:43
Oj mi też, ani się nie zdążyłem obrócić bezradny

Semi
21-10-2018 19:21
Jakoś mi tak szybko ten weekend zleciał, jeszcze z jeden dzień bym się pobyczył. Smile

Exodus
21-10-2018 16:44
Dziś spałem do 8, to mój rekord Wink

48,927,107 unikalne wizyty Original Theme, Athos, by Thomas - Modified into Athos_Grey by Exodus