Lipiec 22 2018 01:12:18
Nawigacja
· Regulamin forum
· Regulamin PZW
· Strona główna
· Forum wędkarskie
· Kontakt
· Szukaj
· Dla zalogowanych
· Administracja
· Prognoza pogody
Wędkarstwo
· Rekordy na pierwszy plan
· Ogólne
· Gruntowe
· Karpiowe
· Spławikowe
· Muchowe
· Spinningowe
· Podlodowe
· Morskie
· Opowiadania
· Gatunki ryb
· Jak złowić
· Łowiska wędkarskie
· Inne
· Wędkarska szkoła
Warto zerknąć
· Artykuły
· Sprzęt wędkarski
· Galeria i tapety
· Sklepy wędkarskie
· Statystyki strony
· Wymiana linkami
· Site map
Toplista rekordów wędkarskich
· Internetowe rekordy Polski
· Rekordy strony
Toplista
· Amur
· Bass
· Belona
· Boleń
· Brosma
· Brzana
· Certa
· Czarniak
· Dorsz
· Głowacica
· Halibut
· Jaź
· Jelec
· Jesiotr
· Karaś pospolity
· Karaś srebrzysty
· Karp
· Kleń
· Krąp
· Konger
· Leszcz
· Lin
· Lipień
· Łosoś
· Miętus
· Molwa
· Okoń
· Płoć
· Pstrąg Potokowy
· Pstrąg Tęczowy
· Pstrąg Źródlany
· Rdzawiec
· Rozpiór
· Sandacz
· Sieja
· Sum
· Szczupak
· Świnka
· Troć
· Węgorz
· Wzdręga
· Zębacz
Przyklej zdjęcie.
Wejdz na strone Kliknij Kliknij na : eigenes Bild anbringen Wybieramy zdjęcie z dysku. Nastepnie zaznaczamy: Ich bestätige...... Wpisujemy adres strony: Link ..... I klikamy na : Auf die pinnwand
Wędkarskie szkolenie
Przygotował Stanlej

Ojciec mojego przyjaciela, z moim, byli zaprzyjaźnieni i często razem jeździli na ryby. Mnie, odkąd sięgam pamięcią zawsze ciągnęło do łowienia i kiedy tylko mogłem, przyłączałem się do wspólnych wypadów wędkarskich, razem z nimi. Kiedyś to takie wyprawy związane były z podróżami pociągami i często długimi, pieszymi, rajdami do łowiska. O samochodzie, czy choćby łódce ,można było, w tamtych czasach, jedynie pomarzyć. Przy różnych spotkaniach towarzyskich tato Adama namawiał mnie, bym spróbował zachęcić jego syna do wędkowania. Myślał, że może dzięki mnie połknie on bakcyla, bo nie mógł go jakoś nigdy do tego przekonać. Wychodziłem z założenia, że z niewolnika nie będzie dobrego pracownika i kolega sam musi dojrzeć do wędkarstwa. Oczywiście jak będzie chciał, ale nic na siłę. Na razie opowiadałem mu, jakie fajne przygody przeżyłem na rybach i jak przyjemnie oderwać się od szarości codziennego dnia. Przyjaciel preferował jednak dobry film, piwko, panienki i niekończące się balangi.

Planowaliśmy akurat sobotnio-niedzielny biwak nad jeziorem Bandyń, koło Lipian. Adam, po długich moich namowach, zgodził się, jak powiedział, na próbę pojechać z nami. Jego tato, cały szczęśliwy, uroczyście wręczył mu kartę wędkarską, którą wyrobił na zapas już wcześniej i wędkę bambusową z kołowrotkiem. Cała nasza czwórka zajęła stanowiska na twardym brzegu, pozbawionym trzcin, pierwsi seniorzy, a po stu metrach przerwy, my juniorzy. Tak, że mieliśmy się, cały czas na oku. Zanęciliśmy łowiska pęczakiem i pszenicą, mieliśmy tego całe wiadro, a główną przynętą były gnojaki. W tym jeziorze leszcze uwielbiały tą przynętę, sporadycznie brały też na ciasto z dodatkiem czosnku. Założyłem na zestawy po robaczku i umieściłem je na dość głęboko schodzącym spadzie dna, gdzie była druga półka. Spławiki nie zdążyły dobrze ustawić się na wodzie, a już zaczęły się wykładać. Myślę sobie, albo są zmęczone po długiej podróży pociągiem, albo ryby zaczęły skubać.
Podciąłem wędziskiem i pierwszy leszcz wylądował na brzegu, a za chwilę następny. Tak zająłem się ich łowieniem, że całkowicie zapomniałem o przyjacielu. Biedak siedział na krzesełku i obserwował moje wyczyny z rybami. Czemu nie łowisz? Nie umiem założyć robaka. Adam, przecież to takie proste, nakłuwasz go dwa razy hakiem i do wody. Ustawiłem mu grunt, założyłem przynętę i zarzuciłem zestaw, podobnie jak moje. Natychmiast miał branie. Podałem mu wędzisko i mówię tniiiiij. A jak to się robi ? Dobra, poświęcę ci trochę czasu na wyjaśnienie skutecznego łowienia, teoretycznie i praktycznie. Po jakimś czasie, kiedy myślałem, że już wszystko pojął, dałem mu kij do ręki i po chwili holował niezłą łopatę. Robił to o wiele za szybko, nie dał rybie wypłynąć i nabrać powietrza, tak jak mu tłumaczyłem, więc ta zaczęła się chlapać i zeszła z haka. Niech sobie łowi jak chce, pomyślałem i odszedłem na swoje stanowisko. Postanowiłem jeden ze swoich zestawów przezbroić na gruntowy, bez spławika, ale z ciężkim ołowiem przelotowym, a za przynętę posłużyła spora rosówka. Może weźmie coś grubszego, albo węgorz, bo w tym akwenie, w tamtych latach, było ich bez liku. Wytłumaczyłem, jeszcze raz, koledze, jak ma się zachować przy holu większej i nie tylko, ryby. Załóż mi robaka, proszę. W porządku, ale ostatni raz, bo nie mogę, przez ciebie, skoncentrować się na swoim łowieniu.

Nasi ojcowie ciągnęli ryby zawzięcie, ale nic większego, bo na pewno od razu by się pochwalili. Podszedłem do nich, pogadałem chwilkę i wróciłem do siebie zacząć prawdziwe wędkowanie.
Adam znów siedział z odłożoną wędką na brzegu. Czemu nie łapiesz ? Nie mam glizdy na haczyku, ale jak mi ją założysz dam ci pięć złotych. Przyjaciel już pracował, więc miał forsy jak lodu, z zawodu był hydraulikiem i ciągle robił jakieś dodatkowe fuchy, a ja jeszcze się uczyłem. Nie chcę twojej piątki, przecież co to za problem założyć robaczka na hak. Ale ja się go brzydzę ! No dobra, dawaj kasę, uzbroiłem wędkę gnojaczkiem i zostawiłem go samego. Przez pół godziny jakoś sobie radził, tylko, że następna ryba ,znowu spadła mu przy samym brzegu. Jak straci ze sto złotych, to może zmądrzeje i się nauczy, pomyślałem. W dalszym ciągu nakładałem mu te brzydkie robale na i kasowałem, za każdym razem piątaka. Kieszeń zaczęła mi już ciążyć, ale się nie przejmowałem, albo wymięknie, albo będę bogatszy.

Nadeszło południe, usłyszeliśmy bicie dzwonów kościelnych w Lipianach. Zrobiło się parno, tak jakby miało się na burzę, a muszyska gryzły niemiłosiernie. Odruchowo spojrzałem na moją gruntówkę, a ta kłaniała się rytmicznie tafli wody. Podciąłem ostro, kij wygiął się aż do dolnika, coś na końcu zestawu stawiało bardzo duży opór. Zacząłem pompowanie, a moi towarzysze zbiegli się, z chęcią udzielenia mi pomocy, niestety niepotrzebnie, bo dość szybko poradziłem sobie z wyholowaniem półtorakilogramowego węgorza. Pysk miał wielki i był brązowy, ojciec powiedział, że to żabiak, poluje chętniej w dzień, niż w nocy. Chyba podbudowałem tą dużą rybą Adama, bo przestał prosić o zakładanie robaków. Podszedłem do niego, a on właśnie ciągnął niezłego leszcza, ale spokojniej, niż zwykle, prawie książkowo podłożył mu rękę pod skrzela i wyrzucił płynnym ruchem na trawę. Pogratulowałem mu złowienia pierwszej ryby i chciałem pomóc w zmianie przynęty, ale stanowczo odmówił. Nie, dziękuję, sam sobie poradzę. Albo wreszcie się przemógł, albo zaczęło mu brakować pieniędzy. W tym dniu o nic mnie więcej nie prosił.

Na zakończenie dnia, kiedy chmury gdzieś się rozwiały i pokazało się zachodzące słońce, Adam wytargał ponad dwukilogramowego lechola i został królem wyprawy, za złowienie największej ryby. Poszliśmy spać do namiotów w bardzo dobrych humorach, każdy z innego powodu. Ojciec zyskał w synu partnera w wędkowaniu, Adam, bo rozpoczął nowy, pasjonujący etap w swoim życiu no i ja ze swoim tatą, ponieważ porządnie połowiliśmy. Następny dzień upłynął nam też bardzo przyjemnie, pogoda i ryby dopisały, mogliśmy wracać do domu w pełni usatysfakcjonowani.
W późniejszym okresie, mój przyjaciel okazał się bardziej papieski od papieża. Żadnego wolnego dnia nie poświęcił na nic innego, oprócz wyjazdów na ryby. Nieraz wpadał do mnie z propozycją jakiegoś wypadu, a gdy tłumaczyłem się, że nie mam czasu, to tak mnie przekonywał, że często ulegałem. Sam zbierał robaki, już do nich nie czuł obrzydzenia, gotował pęczak, wyrabiał super ciasto, które potem zjadał i nie było na co łapać, robił wszystko, żebym tylko nie miał pretekstu do odmowy wspólnego wędkowania.

Wciągnęły go te ryby, aż po same uszy. Czasami miałem wrażenie, że chciał odrobić stracony czas, który wcześniej, zamiast z wędką, przeznaczał na głupoty. Te sześćdziesiąt złotych, które zarobiłem na zakładaniu robaków, na drugi dzień mu oddałem, chociaż honorowo nie chciał ich z powrotem przyjąć.
Temat na forum

Wszelkie prawa do całej zawartości Serwisu internetowego www.narybki.net jak i www.narybki.vot.pl są zastrzeżone. Użytkownik ma prawo do pobierania oraz drukowania całych stron lub fragmentów . Żadna część Serwisu nie może być w celach komercyjnych kopiowana w całości lub części, transmitowana elektronicznie lub w inny sposób, modyfikowana, linkowana lub wykorzystywana - bez uprzedniej zgody autora tekstu, lub serwisu narybki.net.
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Panel informacji
Panel informacji -----------------
Aktualnie online
· Gości online: 5

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 15,497
· Najnowszy użytkownik: zielony47
Przetłumacz stronę

Losowa Fotka
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

stan2010
21-07-2018 19:00
Witam Wink

Semi
21-07-2018 18:52
W końcu się doczekałem atomowego neta, wczoraj mi założyli neta i telewizję w UPC-bajka net, zdjęcia wchodzą w mig. Wink

Semi
21-07-2018 14:19
U mnie też grzeje, a jeszcze żonka coś piecze w piekarniku, oddychać nie ma czym. Smile

MatiQ
21-07-2018 11:56
Upał taki, że wytrzymać nie idzie, połaziłem trochę po lesie, bo za głową mam, ale tam też nic nie nocuje huha

MatiQ
21-07-2018 11:55
Nad ranem jednego węgorka, Kondzio tak

Kondzio154
21-07-2018 11:12
Matiq na karpia siedzisz?

Semi
21-07-2018 09:33
Siemka ___. U mnie też kurki podobno się pojawiły, ale jakoś nie chce się iść do lasu.

MatiQ
21-07-2018 00:42
Cisza Panowie, może w nocy coś pociągnie

Kondzio154
20-07-2018 22:57
Semi- zanajomy całe duże wiadro kurek zebrał, :w00t:

stan2010
20-07-2018 20:55
Siemka Wink grunt, to nie poddawać się

47,898,221 unikalne wizyty Original Theme, Athos, by Thomas - Modified into Athos_Grey by Exodus