Październik 22 2018 23:24:24
Nawigacja
· Regulamin forum
· Regulamin PZW
· Strona główna
· Forum wędkarskie
· Kontakt
· Szukaj
· Dla zalogowanych
· Administracja
· Prognoza pogody
Wędkarstwo
· Rekordy na pierwszy plan
· Ogólne
· Gruntowe
· Karpiowe
· Spławikowe
· Muchowe
· Spinningowe
· Podlodowe
· Morskie
· Opowiadania
· Gatunki ryb
· Jak złowić
· Łowiska wędkarskie
· Inne
· Wędkarska szkoła
Warto zerknąć
· Artykuły
· Sprzęt wędkarski
· Galeria i tapety
· Sklepy wędkarskie
· Statystyki strony
· Wymiana linkami
· Site map
Toplista rekordów wędkarskich
· Internetowe rekordy Polski
· Rekordy strony
Toplista
· Amur
· Bass
· Belona
· Boleń
· Brosma
· Brzana
· Certa
· Czarniak
· Dorsz
· Głowacica
· Halibut
· Jaź
· Jelec
· Jesiotr
· Karaś pospolity
· Karaś srebrzysty
· Karp
· Kleń
· Krąp
· Konger
· Leszcz
· Lin
· Lipień
· Łosoś
· Miętus
· Molwa
· Okoń
· Płoć
· Pstrąg Potokowy
· Pstrąg Tęczowy
· Pstrąg Źródlany
· Rdzawiec
· Rozpiór
· Sandacz
· Sieja
· Sum
· Szczupak
· Świnka
· Troć
· Węgorz
· Wzdręga
· Zębacz
Przyklej zdjęcie.
Wejdz na strone Kliknij Kliknij na : eigenes Bild anbringen Wybieramy zdjęcie z dysku. Nastepnie zaznaczamy: Ich bestätige...... Wpisujemy adres strony: Link ..... I klikamy na : Auf die pinnwand
Moje wielkie szczupaki
1. Był koniec września, ranek słoneczny i rześki. Wypłynęliśmy z kolegą jego dużą łodzią, z silnikiem ,na jezioro Woświn. Kumpel był przygotowany na ryby jak nigdy. Oprócz arsenału błystek , gum i woblerów, zrobił 20 kg zanęty, ugotował parę kilo pszenicy i kukurydzy, nazbierał rosówek, nie mówiąc o pięknych czerwonych robakach z jego własnej hodowli. Byliśmy przygotowani na każdą rybę. Po dopłynięciu do górki i dokładnym zakotwiczeniu, zaczęliśmy polować na okonie, które jeszcze trzy dni temu świetnie żerowały. Tego dnia jednak ich tu nie było, brały za to piękne plocie jedna za druga na wszystko i na pszenicę i na robaka. Skoro okonie nie reagowały na przynęty, łowiłem plocie, ale po jakimś czasie postanowiłem złowić żywczyka i zarzucić go na szczupaka. Nie bardzo mi to jednak szło, ciągle brały za duże, wreszcie udało mi się złowić mniejszą płotkę. Założyłem ja na kotwiczkę, zamach, rzut i żywiec wylądował trzydzieści metrów od łodzi, ale już wolny, bez kotwicy. Trochę podłamany założyłem dużą płoć z siatki i już delikatnie wrzuciłem do wody. Ta już nie spadla, ale zatopiła spławik, choć ten był słusznych rozmiarów. Przestałem się interesować szczupakówką, ponieważ wziąłem się do solidnego łowienia leszczy ,które wreszcie weszły w zanętę. Po złowieniu drugiej łopaty, kolega zaczął wrzeszczeć że wędka z żywcem mi ucieka, miałem otwarty kabłąk kołowrotka i 150 metrów żyłki które mi uciekło, razem z płotką. Zamknąłem kabłąk kołowrotka i zaciąłem, wędka wygięła się do granic wytrzymałości i nic, tak jakbym miał ogromny zaczep. Powiedziałem kumplowi, że chyba zawadziłem o coś na dnie, ale on stanowczo stwierdził, ze w tym miejscu dno jest czyste i nigdy nie miał żadnego zaczepu. Po około trzech minutach impasu coś się ruszyło, żyłka zaczęła dość szybko przesuwać się w prawo, a potem w stronę łódki. Żyłkę miałem 0,35 więc się o nią nie balem, wędka tez była solidna, tylko nie wiedziałem jak szczupak był zapięty, Hol trwał około trzydziestu minut, Witek przygotował podbierak i z zapartym tchem czekaliśmy na naszego rywala. Wreszcie się poddał, wypłynął zmęczony przy lodzi, mój pomocnik wsadził mu podbierak na łeb a on zmieścił się tylko do połowy, już się pochylałem ,żeby brać szczupaka w ręce, ale o dziwo ten się przebudził i jak nie wystrzelił świecą w powietrze. Zalała nas fontanna wody, a po ogromnym szczupaku zostało tylko wspomnienie, oceniliśmy go na około 15 kilogramów.

2. Drugi kontakt z ogromnym essoxem miałem na jeziorze Miedwie, koło Stargardu.
Upalny sierpniowy dzień postanowiliśmy wykorzystać wraz z żoną na relaks, na plaży. Ja na wszelki wypadek zabrałem ze sobą ponton , spinning i komplet błystek wahadłowych. Słońce na plaży już za bardzo zaczęło mi dokuczać, postanowiłem ochłodzić się jeziorową bryzą, oczywiście na pontonie i ze spinningiem w ręku. Żona została na plaży wysmarowana olejkiem do opalania, a ja od niechcenia rzucałem blachą. Było tak gorąco, ze sam nie wierzyłem, ze może mi się przytrafić jakiekolwiek branie. Pływałem po spadzie wypłycenia, nic się nie działo, ale w oddali zobaczyłem spławiające się płotki. Popłynąłem w to miejsce, okazało się że jest tam ponad dwanaście metrów głębokości. Rzuciłem Agą nr. 3., pozwoliłem jej opaść na dno i ruszyłem kołowrotkiem. Ale cóż to, złapałem zaczep i nie mogłem nic zrobić. Próbuję podnieść ten zaczep wędziskiem i wreszcie zaczął się ruszać. myślę sobie, że chyba podczepiłem jakąś sieć, albo wór, Potężny opór i żadnej reakcji. Pompuję mozolnie ten wór do pontonu i tylko boję się o wytrzymałość żyłki. Ponton przesunął się w miejsce zaczepu ,a ja zacząłem obserwować żyłkę pionowo schodzącą do wody. Blisko ,coraz bliżej, jakiś cień wynurza się do powierzchni, nagle ten cień wystrzelił jak torpeda nad wodę, żyłka trzasnęła, a ponton wywrócił się dnem do góry. I w ten sposób nie dość, że straciłem szczupaka życia, to przepadł mi spinning i komplet błystek, które wypadły w odchłań wody.





3. Trzecia przygodę z dużym zębaczem przeżyłem na jeziorze Długim, koło Ińska.
Na tym jeziorze łowiłem często, ale nigdy nie miałem kontaktu ze szczupakiem większym niż 3 kilogramy. Ale do czasu. Był koniec sierpnia, wczesny ranek, zwodowałem łódkę przywiezioną na dachu mojej wysłużonej skody. Zacząłem spiningowanie od moich bankówek, jednak, oprócz kilku niewymiarków i paru okoni nic ciekawego nie złowiłem. Postanowiłem popłynąć w oddaloną na końcu jeziora zatokę, dosyć płytką, z wystającym do powierzchni wody zielskiem. W przerwach miedzy liliami wodnymi chciałem spróbować coś złowić. Wreszcie po godzinie mam solidne branie w wodzie około metrowej. Wyciągam szczupaka 3,5 kilogramowego, za chwile w małej zatoczce trafia mi się jego brat bliźniak. Byłem już bardzo zadowolony. Takie piękne szczupaki ,więc postanowiłem zakończyć wędkowanie. Wracając stanąłem jeszcze przy trzcinowej wysepce i rzuciłem obrotówką w stronę drugiej. Nagłe targniecie tak mnie zaskoczyło, że o mało co wędka nie wypadła mi z rąk. Pisk hamulca i szybko wysnuwająca się żyłka z kołowrotka, trochę mnie ostudziły i zacząłem hol ogromnego, ponad metrowego szczupaka. Podkręciłem hamulec, bo nie chciałem by ryba weszła w zielsko. Żyłkę miałem mocną wiec nie obawiałem się ,że szczupak mi ja zerwie, obawiałem się jedynie żeby mi nie wszedł w zielsko, bo wtedy byłby kłopot. Szczupak jednak chodził gdzie chciał, żyłka cięła kapelony jak brzytwa ,a ja nie za bardzo mogłem coś zrobić. Dobrze ze nabrał sobie na głowę kupę zielska i nic nie widział, zaczął płynąć z moją pomocą do łódki jak baranek. Minęła już 20 minuta holu ,byłem już bliski podebrania szczupaka, nastąpił jednak kulminacyjny moment, tak bardzo nieprzewidywalny dla wędkarzy. Najgorsze nastąpiło tuż przy łódce, zielsko z łba ryby przesunęło się po żyłce w moją stronę i w późniejszym holu zadziałało jak uwalniacz przynęt. Szczupak zapięty był za jeden hak od kotwicy i gdy blaszka dobiła do zielska, ryba się uwolniła i stała przy burcie łódki. Byliśmy tak zmęczeni, że ani drapieżnik, ani ja nie mieliśmy siły na jakikolwiek ruch, patrzyliśmy się na siebie, a za chwilę pożegnaliśmy się, do rychłego spotkania.

4. Czwarty raz randkę ze szczupakiem miałem na malutkim jeziorku koło Stargardu.
Wujek z Francji przywiózł mi komplet blach wahadłowych, które postanowiłem wypróbować od razu ,tak mi się spodobały. Miały ciekawy kształt ,takie głębokie S. Wsiadłem na rower ze spinningiem i nowymi wahadełkami i pojechałem na pobliskie jeziorko oddalone od miasta o siedem kilometrów. Obrzucałem cały akwen w ciągu godziny i już miałem wracać o kiju do domu, kiedy zaciekawiła mnie mała zatoczka ,z której krowy zrobiły sobie wodopój. Było tam około metra głębokości ,a z prawej strony wystawały kołki po starej kładce. Właśnie przy tych kołkach zauważyłem wyskakujące w popłochu małe rybki. Rzuciłem w tym kierunku błystką i o dziwo nastąpiło branie i to jakie. Szczupak zaczął szaleć na wędce, ale nie mógł za bardzo walczyć na takiej płyciźnie, a ja niewiele myśląc wskoczyłem do wody, puściłem wędzisko i dwoma rękami wyrzuciłem rybę na brzeg. Nie trwało to nawet trzy minuty. Szczupak był chudy, długi, miał 120 centymetrów , a ważył zaledwie 12.5 kilograma. Największy problem miałem z dowiezieniem zdobyczy do domu. Miałem tylko chlebak z przynętami i żadnej torby, postanowiłem więc przymocować okaz do bagażnika. Łeb ryby obcierał mnie o plecy, a ogon zwisał prawie do ziemi. Zrobiłem sporo sensacji, gdy tak jechałem rowerem przez całe miasto, przeżyłem sporo satysfakcji z zazdrosnych spojrzeń mojego znajomego z ulicy , zapalonego wędkarza.

Temat na forum

Wszelkie prawa do całej zawartości Serwisu internetowego www.narybki.net jak i www.narybki.vot.pl są zastrzeżone. Użytkownik ma prawo do pobierania oraz drukowania całych stron lub fragmentów . Żadna część Serwisu nie może być w celach komercyjnych kopiowana w całości lub części, transmitowana elektronicznie lub w inny sposób, modyfikowana, linkowana lub wykorzystywana - bez uprzedniej zgody autora tekstu, lub serwisu narybki.net.
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Panel informacji
Panel informacji -----------------
Aktualnie online
· Gości online: 6

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 15,506
· Najnowszy użytkownik: balbin85
Przetłumacz stronę

Losowa Fotka
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

Semi
22-10-2018 21:25
Oo to nam się wychowankowie forum zaczęli rozmnażać. Wink Gratuluję chłopaki. ouch

lberlinski
22-10-2018 19:38
Cześć WinkWitaj w klubie przyszłych ojców beer

Labedziak
22-10-2018 10:23
Witam Wink

MatiQ
21-10-2018 21:26
Semi też by mi się parę dni przydało, moja za miesiąc rodzi, a już teraz ledwo chodzi, dno coraz krótsze i jakoś ciężko się ogarnąć Wink

Semi
21-10-2018 20:30
Jutro szefa męczę o urlop w następnym tygodniu, musze sprzęgło w Audi wymienić a przy okazji nad Bugiem bym trochę posiedział i groby bliskich odwiedził.

MatiQ
21-10-2018 19:43
Oj mi też, ani się nie zdążyłem obrócić bezradny

Semi
21-10-2018 19:21
Jakoś mi tak szybko ten weekend zleciał, jeszcze z jeden dzień bym się pobyczył. Smile

Exodus
21-10-2018 16:44
Dziś spałem do 8, to mój rekord Wink

Abramis
20-10-2018 19:00
Cześć Wink

Semi
19-10-2018 17:40
Ja właśnie z lasu wróciłem, nogi w dupę włażą, ale opłacało się. Wink Jak obrobię to wrzucę zdjęcie.

48,920,800 unikalne wizyty Original Theme, Athos, by Thomas - Modified into Athos_Grey by Exodus