Kwiecień 22 2018 21:51:43
Nawigacja
· Regulamin forum
· Regulamin PZW
· Strona główna
· Forum wędkarskie
· Kontakt
· Szukaj
· Dla zalogowanych
· Administracja
· Prognoza pogody
Wędkarstwo
· Rekordy na pierwszy plan
· Ogólne
· Gruntowe
· Karpiowe
· Spławikowe
· Muchowe
· Spinningowe
· Podlodowe
· Morskie
· Opowiadania
· Gatunki ryb
· Jak złowić
· Łowiska wędkarskie
· Inne
· Wędkarska szkoła
Warto zerknąć
· Artykuły
· Sprzęt wędkarski
· Galeria i tapety
· Sklepy wędkarskie
· Statystyki strony
· Wymiana linkami
· Site map
Toplista rekordów wędkarskich
· Internetowe rekordy Polski
· Rekordy strony
Toplista
· Amur
· Bass
· Belona
· Boleń
· Brosma
· Brzana
· Certa
· Czarniak
· Dorsz
· Głowacica
· Halibut
· Jaź
· Jelec
· Jesiotr
· Karaś pospolity
· Karaś srebrzysty
· Karp
· Kleń
· Krąp
· Konger
· Leszcz
· Lin
· Lipień
· Łosoś
· Miętus
· Molwa
· Okoń
· Płoć
· Pstrąg Potokowy
· Pstrąg Tęczowy
· Pstrąg Źródlany
· Rdzawiec
· Rozpiór
· Sandacz
· Sieja
· Sum
· Szczupak
· Świnka
· Troć
· Węgorz
· Wzdręga
· Zębacz
Przyklej zdjęcie.
Wejdz na strone Kliknij Kliknij na : eigenes Bild anbringen Wybieramy zdjęcie z dysku. Nastepnie zaznaczamy: Ich bestätige...... Wpisujemy adres strony: Link ..... I klikamy na : Auf die pinnwand
Wędkarze- historia prawdziwa.


Oto historia prawdziwa. Opowiada ona o 3 wędkarzach- profesjonalistach. Jednak nie od razu stali się prawdziwymi wojownikami.
Swoja reputację zdobywali wraz z doświadczeniem, a ich sława okupiona była wielogodzinnymi analizami taktycznymi oraz krwawą walką z wodnym przeciwnikiem, zapytani kiedyś dlaczego właśnie to, odpowiedzieli krótko: "Kochamy to".
Kiedy zaczynali byli młodzi, ale już jako 17-latkowie odnosili znaczące sukcesy na 203 ha łowisku. Podczas kiedy ich koledzy grali w piłkę, pili alkohol, jarali zielsko, wyrywali dupy oni trwali na swoich posterunkach, a ich pełne ascetyzmu życie wyglądało zupełnie inaczej.

Ich harmonogram dnia był prosty. Na front wyjeżdżali co drugi dzień. Nie lubili długich zasadzek. Wymagały one odpowiedniego przygotowania stanowiska i długiego co najmniej kilkudniowego nęcenia.
Ich ulubionym sposobem walki były krótkie wręcz partyzanckie wypady na linię brzegową, skuteczność zależała od wielu czynników także od szczęścia. Kiedy dojeżdżali spoceni na miejsca walki w ich ruchach widać było już pewien profesjonalizm.
Broń wyjmowali z dużego pokrowca po czym przystępowali do szybkiego okopania stanowiska. Ustawienie krzesełek, podpórek i wiaderek nie zajmowało im wiele czasu, następnie badali dno i ustawiali grunt, łapali tylko z gruntu.

Nie interesowały ich płotki, celem były grube ryby takie jak: lin, karaś, czy większe leszcze. Wypady były dość krótkie, lecz zaskoczona ryba często padała ich łupem, znali się na rzeczy. Nie potrzebowali nawet podbieraka. I choć ktoś mógłby powiedzieć, że wynikało to z braku grubej zwierzyny.
każdy miejscowy wiedział, że prawda jest inna. Ich zasadą było jak najmniej sprzętu. Broń płoszy przeciwnika oraz demaskuje jego zamiary, wystarczyła jedna siatka na 3. Wiedzieli jak bezszelestnie przełożyć ją pod wędkami i podebrać większą sztukę. Nad wodą porozumiewali się leśnymi dźwiękami.
Najszybciej do perfekcji w tej dziedzinie doszedł Łukasz S. (ujek). Jego niskie dźwięki wydobywane z głębi przegrody nosowej doskonale pasowały do głosów wydawanych przez dziki, czy młode barany.

Znany tez był jako sokole oko. Jego lewy ślep był naprawdę skuteczną bronią. Każde drgnięcie spławika było kończone próbą zacięcia. Często nie udaną z powodu wschodniej taktyki łowów, w której się wychował. Asymilację z lasem osiągnął w miejscu zamieszkania.
Często wybierał się na łowy do doliny Cybiny, wartkiej rzeki. W jej nurtach zginęło już wielu doświadczonych łowców, ale nie on, ani nie jego ojciec. Oni wiedzieli jak podejść rybę i złapać ją w pułapkę bez wyjścia.
Białe robaki i gruba czarna żyłka zamocowana na starym twardym bambusie stanowiła broń, z którą mógł się zmierzyć naprawdę tylko ogromny karaś, czy lin. Kiedy ryba nie brała ujek chodził wzdłuż rzeki i podglądał bójki czapli, czy kłusowników którzy pełnie heroicznej odwagi obnażeni zakładali swoje sidła w postaci weciorków.
Była to skuteczna metoda jednak oni woleli adrenalinę i twarda walkę z przeciwnikiem oko w oko. Kiedyś Kris (kolejny z tego doborowego oddziału) zahaczył potwornego lina. Wędka gięła się tak mocno, że każde szarpnięcie skończyłoby się klęską. Po długim czasie ryba została pokonana. Po latach Kris powiedział jednak, że podczas holu w oczach ryby widział wyrok.

Lin mówił do niego: "albo ty albo ja, będzie tylko jeden zwycięzca i jeden poległyr1;". To było straszne Był pewien, że gdyby wpadł do wody zostałby natychmiast zjedzony! Najgorsze jednak były ciche dni.
Front wtedy niemalże zastygał. Na tafli wody nic nie zdradzało żeru leszczy, takie dni były najgorsze. Walka rozgrywała się między dwoma wrogami: snajperem i szczupakiem. Snajper nieustannie przeczesywał wodę swoją blaszaną sondą. Bywało, że atak przychodził niespodziewanie i ryba zrywała zestaw, drwiąc tym samym z wędkarza, ale cóż więcej mogą osiągnąć wojownicy uzbrojeni w marne wędziska Jaxona, czy Mikado, taka broń była po prostu przestarzała i niecelna.
O ile droga w pierwszą stronę była do przeżycia o tyle powrót zawsze był tragiczny. Ich zraniona po raz kolejny duma, fakt porażki i grymas bólu na twarzy powodowały wstręt do walki. Najgorszy był jednak odór, ryby są mistrzami w miotaniu bronią chemiczną. Mimo, że nie złapali np. nic wartego zabrania zawsze śmierdzieli małymi leszczami. To było paskudne uczucie, wracali do domu śmierdzący rybami, ale bez nich.
Zapach wbijał się w ubranie skórę i nie można było o nim zapomnieć. Siedząc przed kompem smród ryby zawsze przypominał o porażce. Dodatkowo morale obniżała woń spoconych w gumowych kaloszach skarpet. Paskudne uczucie. Ale to było nic w porównaniu z odważnymi młodymi i małymi zarazem rybami. Te zwierzęta były hodowane w jednym tylko celu.

Zniszczyć, zbłaźnić i ośmieszyć wędkarza. Kiedy przegrywała walkę w młodym wieku, nie osiągając wagi nawet 0,5kg walczyła do ostatniego tchu. Odhaczona trzymana w ręku potrafiła ostatnimi podrygami ośmieszyć wędkarza trzaskając na jego dłoń długą, czarną, śmierdzącą kupę.
Mimo, że każdy żołnierz miał przygotowaną szmatę na tę okoliczność, to fakt ten nie należał do przyjemnych. Dla takich osobników nie było ratunku. Taka ryba nie miała już szans powrotu do swoich. Była na krotko naszym jeńcem. Jej natychmiastowa eliminacja poprzez topienie następowała niemalże odruchowo. Szymek był trzecim z wędkarzy walczącym razem z wyżej wymienionym na jednej wojnie.
To on pokazał dwóm pozostałym, na czym polega walka, a jemu pokazał to stary wojownik dziadek... dziadek był autorytetem, wygrał walkę z wieloma linami, karasiami, szczupakami, okoniami, płociami i leszczami. Wiedział jak przechytrzyć grubego zwierza r30;, był mistrzem.
Grupa nie bała się niekonwencjonalnych rozwiązań i często stosowała nowe taktyki w celu skuszenia przeciwnika. Smakujące jak pudrowe cukierki i pierniki zanęty czasem zawodziły. Wtedy trzeba było próbować modernizacji działań operacyjnych. Wyrzut kosza z ręki czasem był skuteczniejszy od niecelnego kija Mikado. Jedyna wadą tej taktyki był krótki zasięg strzału.
Bywało jednak, że wróg podchodził blisko i daleki obstrzał nie był konieczny. Trudna sztuką była również sztuka pozoracji, polegała ona na tym, żeby zmusić rybę do myślenia, że ma do czynienia z amatorem. Często sprawdzały się wtedy wyrzuty blachy, podczas których połowa węglowego starego wędziska wylatywała z mocowania i z pluskiem wpadała do wody.
Jeden członek oddziału na skutek dorastania i barku chęci jeżdżenia wraz z kolegami na 3 rowerach obok peronu pełnego ludzi w śmierdzących rybami ubraniach w spoconym ciele z krzesełkiem przywiązanymi na boku, wiaderkiem i futerałem 180cm trójkomorowym, pedałowania w kaloszach, mijania znajomych ze szkoły osób i dziewczyn odszedł na emeryturę.

No cóż bywa i tak. Nie każdy ma w sobie tyle siły ażeby wygrać tę walkę. Na placu boju zostało ich tylko dwóch. Ich dwóch przeciw niezliczonej liczbie przeciwników. Nagle zaczęła w nich iskrzyć chęć zapolowania na naprawdę gruuuubego zwierza. Idealnym celem był karp.
Ryba stara, mądra, budząca respekt i szacunek. To nieprawdopodobnie silna ryba. Postanowili, że wybiorą się na poligon jakim było łowisko komercyjne. Muszą podszkolić fach i nabrać doświadczenia, każdy błąd w faktycznych warunkach może kosztować ich wiele-zbyt wiele.
Jako już zżyty zespół na datę swojego pierwszego ataku wybrali kwiecień, może troszkę szybko (za szybko), ale im to nie przeszkadzało. Wynik końcowy był niemalże zerowy. Co prawda kris dzięki zastosowaniu taktyki lecący kij zdołał upolować 2 okonie, to o karpiach mowy być nie mogło.

Podczas ostatniego etapu ewakuacji po schowaniu broni do karpiarsko wyglądającego futerału udało im się zagrać żałosną scenkę karpiarzy. Konkurent z wywiadu zrozumiał, że nic nie złapaliśmy, a co najważniejsze nie zorientował się, że nie mamy zupełnego doświadczenia w połowie tej trudnej ryby. Wszystko miało się zmienić w przyszłym sezonier30;.. ale to opowieść na inna historię.


Temat na forum

Wszelkie prawa do całej zawartości Serwisu internetowego www.narybki.net jak i www.narybki.vot.pl są zastrzeżone. Użytkownik ma prawo do pobierania oraz drukowania całych stron lub fragmentów . Żadna część Serwisu nie może być w celach komercyjnych kopiowana w całości lub części, transmitowana elektronicznie lub w inny sposób, modyfikowana, linkowana lub wykorzystywana - bez uprzedniej zgody autora tekstu, lub serwisu narybki.net.
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Panel informacji
Panel informacji -----------------
Aktualnie online
· Gości online: 16

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 15,489
· Najnowszy użytkownik: Mocarz
Przetłumacz stronę

Losowa Fotka
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

MatiQ
22-04-2018 21:15
Exo to Ty wędkujesz jeszcze? Wink beer

Exodus
22-04-2018 20:12
Ja też byłem dziś na Dunajcu Wink

MatiQ
22-04-2018 19:38
Cześć Wink ciepło, że wytrzymać nie idzie, a gdzie tam lato, znajomy wyciągnął mnie dziś na łódkę, ludzie kilka węgorzy złowili, my tylko opalenizne :;/

seb@s
21-04-2018 20:32
Siemka, pozdrawiam z Władysławowa Pfft.

Kondzio154
21-04-2018 08:15
Dawid- zawody?

Abramis
21-04-2018 07:45
Chyba jeszcze trochę wcześnie stąd brak brań Dawid Grin Tomku powiadasz może gdzieś na zatoczce ( może u brata na stawie) beer jak woda czysta w rzece to powinno być dobrze

Exodus
21-04-2018 05:08
Dawid a może zapomnieliście założyć coś na hak Wink

Dawid
20-04-2018 21:39
4 dni na Gosławicach - bez brania Smile

Semi
20-04-2018 17:02
Jadę dziś na wieś, chyba jutro w końcu sezon otworzę. Wink Chociaż jeszcze woda wielka w Bugu, ale może gdzieś na zatoczce.. Frown

Abramis
20-04-2018 07:20
Cześć Wink

46,290,069 unikalne wizyty Original Theme, Athos, by Thomas - Modified into Athos_Grey by Exodus