Lipiec 22 2018 01:27:30
Nawigacja
· Regulamin forum
· Regulamin PZW
· Strona główna
· Forum wędkarskie
· Kontakt
· Szukaj
· Dla zalogowanych
· Administracja
· Prognoza pogody
Wędkarstwo
· Rekordy na pierwszy plan
· Ogólne
· Gruntowe
· Karpiowe
· Spławikowe
· Muchowe
· Spinningowe
· Podlodowe
· Morskie
· Opowiadania
· Gatunki ryb
· Jak złowić
· Łowiska wędkarskie
· Inne
· Wędkarska szkoła
Warto zerknąć
· Artykuły
· Sprzęt wędkarski
· Galeria i tapety
· Sklepy wędkarskie
· Statystyki strony
· Wymiana linkami
· Site map
Toplista rekordów wędkarskich
· Internetowe rekordy Polski
· Rekordy strony
Toplista
· Amur
· Bass
· Belona
· Boleń
· Brosma
· Brzana
· Certa
· Czarniak
· Dorsz
· Głowacica
· Halibut
· Jaź
· Jelec
· Jesiotr
· Karaś pospolity
· Karaś srebrzysty
· Karp
· Kleń
· Krąp
· Konger
· Leszcz
· Lin
· Lipień
· Łosoś
· Miętus
· Molwa
· Okoń
· Płoć
· Pstrąg Potokowy
· Pstrąg Tęczowy
· Pstrąg Źródlany
· Rdzawiec
· Rozpiór
· Sandacz
· Sieja
· Sum
· Szczupak
· Świnka
· Troć
· Węgorz
· Wzdręga
· Zębacz
Przyklej zdjęcie.
Wejdz na strone Kliknij Kliknij na : eigenes Bild anbringen Wybieramy zdjęcie z dysku. Nastepnie zaznaczamy: Ich bestätige...... Wpisujemy adres strony: Link ..... I klikamy na : Auf die pinnwand
Okoń w sanatorium
Przygotowal stanlej

Był ciepły letni dzień. Postanowiliśmy razem z mamą wybrać się do Świnoujścia, zrobić niespodziankę ojcu, który kurował się w sanatorium. Zabrałem ze sobą wędki, gdyż wiedziałem, że tato z chęcią weźmie udział we wspólnym, rodzinnym wędkowaniu. Mama miała nam kibicować, a przy okazji, korzystając ze słonecznego dnia, opalać się na leżaku. Rodzic był trochę zaskoczony tą niespodziewaną wizytą, ale ucieszył się na nasz widok, a jeszcze bardziej, kiedy zobaczył pokrowiec z wędkami na moim ramieniu. Postanowiliśmy, że przespacerujemy się plażą i dojdziemy do ujścia Świny, pod latarnię morską. Ojciec codziennie rano wędrował tą trasą, była modna w uzdrowisku i obserwował też wędkujących przy wiatraku wędkarzy. Miał rozpracowane łowisko i wiedział, w którym miejscu najczęściej pojawiają się ryby. Mama zajęła się swoją opalenizną, ale od czasu do czasu zerkała na nas, przeważnie jak coś większego udało nam się wyciągnąć. Dziwnie łowiło się w tym miejscu.

Trzydzieści metrów od brzegu, na dnie, leżała faszyna i trzeba było uważać jak się rzuca zestawem. Łowiliśmy na dość ciężkie gruntówki, z trzydziestogramowymi ciężarkami. Jedną wędkę zarzucałem przed, a drugą za faszynę, w pierwszym przypadku brały płocie, a w drugim okonie. Wolałem jednak dobrać się do garbusów i ryzykując utratę wielu ciężarków, nie mówiąc o hakach, posyłałem oba zestawy poza pas zaczepów. Miałem przez to trochę mniej brań, ale za to więcej emocji, bo pasiaki były przyzwoitej wielkości. Często trafiały się nawet ponad półkilowe okazy. Najgorzej było wtedy, gdy nie zacięło się brania. Od razu można było pożegnać się z ciężarkiem, mimo wysoko podniesionego kija i szybkiego nawijania żyłki na kołowrotek. Jednak, jak ryba była już zapięta na hak, jakoś dawało się przeciągnąć ją przez faszynę, a hol przy brzegu odbywał się bez problemów.

Chyba było już po śniadaniu, bo coraz więcej ludzi zaczęło się zbierać przy wiatraku. Tacie, tym razem, łowienie nie szło tak dobrze jak mnie, ja co chwilę holowałem przyzwoitego okonia. Nie mogłem jednak poradzić sobie z coraz większą ilością kibiców, którzy zaczęli mi dopingować, zagadywać i rozpraszać moją uwagę. .Przestałem łowić skutecznie, w tempo, prawie na wyczucie, nie widziałem subtelnego wyginania się szczytówki, ale za to ciągle mówiłem : Przepraszam, będę zarzucał, uwaga !
Musiałem odsapnąć od tego zgiełku, jedną wędkę zwinąłem i odstawiłem przy leżaku, a drugą machnąłem daleko za faszynę, a za przynętę posłużyła spora rosówka.
Tato też sobie odpuścił, położyliśmy się na kocu i zaczęliśmy się opalać. Zawiedzeni kibice powoli się rozeszli i można było trochę odpocząć w ciszy i napawać się szumem fal, dochodzących od pobliskiego morza. Rodzic zaczął trochę przysypiać, niewiele brakowało bym poszedł w jego ślady, to chyba od tego ciągłego wpatrywania się w szczytówkę wędziska, spoczywającą już od dłuższego czasu w bezruchu. Moje ciało powoli zaczęło oddawać się w słodkie objęcia Morfeusza, ale jeszcze w półśnie zauważyłem, że nie tylko czubek, ale całe wędzisko dostało ataku febry i drży na potęgę. Zareagowałem błyskawicznie, że aż wystraszyłem zaspanego ojca i dopadłem, jak sprinter, do kija. Mocno zaciąłem, podniosłem wędkę do pionu i zacząłem w tempie ekspresowym zwijać linkę. Opór jak na okonia był o wiele za duży, cały zestaw trzeszczał w posadach i za chwilę mogło być po wszystkim, tym bardziej, że zacięta ryba zbliżała się do pasa zaczepów. Pewnie sandacz, albo węgorz, powiedział tato. Zdołałem to coś doholować do faszyny i teraz, albo pęknie żyłka , lub coś innego, kręciłem korbką kołowrotka ile fabryka dała. Jakoś poszło, ryba wyszła, na szczęście, z zaczepów, a teraz mogłem pozwolić jej trochę się zmęczyć, by nie mieć niespodzianek przy brzegu. Ojciec, już całkowicie przebudzony, czekał z podbierakiem zanurzonym w wodzie, a ja naprowadzałem potężnego.......okonia do środka.
Znowu, nie wiadomo skąd, zebrał się tłum, wokół mnie i medalowego okazu.
Jakiego pięknego karasia pan złowił, zgrabna trzydziestolatka w skromnym bikini, składała mi gratulacje. To nie karaś, to lin, nie widzi pani, że jest żółty, włączył się do rozmowy pan ze sporą nadwagą. Nie wyprowadzałem ich z błędu, tylko zacząłem zwijać wędki. Podejrzewam, że już dzisiaj nie połowimy, rodzice zgodzili się ze mną, więc zaczęliśmy się pakować, z zamiarem powrotu do miasta. Zabrałem ze sobą dziesięć dużych okoni, na czele z moim rekordowym, ważącym, jak się później okazało 2,15 kilograma. Pozostałe ryby, a było ich trochę, podczas łowienia były sukcesywnie oddawane naturze. Cała rodzina zadowolona była ze wspólnie spędzonego dnia, najbardziej chyba ja, a najmniej mama, bo trochę za bardzo się podpiekła na słoneczku. Zyskałem w jej oczach jakby większy szacunek, obiecała nawet, że będzie częściej kibicować nam chłopom w wyprawach wędkarskich.
Temat na forum

Wszelkie prawa do całej zawartości Serwisu internetowego www.narybki.net jak i www.narybki.vot.pl są zastrzeżone. Użytkownik ma prawo do pobierania oraz drukowania całych stron lub fragmentów . Żadna część Serwisu nie może być w celach komercyjnych kopiowana w całości lub części, transmitowana elektronicznie lub w inny sposób, modyfikowana, linkowana lub wykorzystywana - bez uprzedniej zgody autora tekstu, lub serwisu narybki.net.
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Panel informacji
Panel informacji -----------------
Aktualnie online
· Gości online: 8

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 15,497
· Najnowszy użytkownik: zielony47
Przetłumacz stronę

Losowa Fotka
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

stan2010
21-07-2018 19:00
Witam Wink

Semi
21-07-2018 18:52
W końcu się doczekałem atomowego neta, wczoraj mi założyli neta i telewizję w UPC-bajka net, zdjęcia wchodzą w mig. Wink

Semi
21-07-2018 14:19
U mnie też grzeje, a jeszcze żonka coś piecze w piekarniku, oddychać nie ma czym. Smile

MatiQ
21-07-2018 11:56
Upał taki, że wytrzymać nie idzie, połaziłem trochę po lesie, bo za głową mam, ale tam też nic nie nocuje huha

MatiQ
21-07-2018 11:55
Nad ranem jednego węgorka, Kondzio tak

Kondzio154
21-07-2018 11:12
Matiq na karpia siedzisz?

Semi
21-07-2018 09:33
Siemka ___. U mnie też kurki podobno się pojawiły, ale jakoś nie chce się iść do lasu.

MatiQ
21-07-2018 00:42
Cisza Panowie, może w nocy coś pociągnie

Kondzio154
20-07-2018 22:57
Semi- zanajomy całe duże wiadro kurek zebrał, :w00t:

stan2010
20-07-2018 20:55
Siemka Wink grunt, to nie poddawać się

47,898,397 unikalne wizyty Original Theme, Athos, by Thomas - Modified into Athos_Grey by Exodus