Maj 27 2018 01:36:58
Nawigacja
· Regulamin forum
· Regulamin PZW
· Strona główna
· Forum wędkarskie
· Kontakt
· Szukaj
· Dla zalogowanych
· Administracja
· Prognoza pogody
Wędkarstwo
· Rekordy na pierwszy plan
· Ogólne
· Gruntowe
· Karpiowe
· Spławikowe
· Muchowe
· Spinningowe
· Podlodowe
· Morskie
· Opowiadania
· Gatunki ryb
· Jak złowić
· Łowiska wędkarskie
· Inne
· Wędkarska szkoła
Warto zerknąć
· Artykuły
· Sprzęt wędkarski
· Galeria i tapety
· Sklepy wędkarskie
· Statystyki strony
· Wymiana linkami
· Site map
Toplista rekordów wędkarskich
· Internetowe rekordy Polski
· Rekordy strony
Toplista
· Amur
· Bass
· Belona
· Boleń
· Brosma
· Brzana
· Certa
· Czarniak
· Dorsz
· Głowacica
· Halibut
· Jaź
· Jelec
· Jesiotr
· Karaś pospolity
· Karaś srebrzysty
· Karp
· Kleń
· Krąp
· Konger
· Leszcz
· Lin
· Lipień
· Łosoś
· Miętus
· Molwa
· Okoń
· Płoć
· Pstrąg Potokowy
· Pstrąg Tęczowy
· Pstrąg Źródlany
· Rdzawiec
· Rozpiór
· Sandacz
· Sieja
· Sum
· Szczupak
· Świnka
· Troć
· Węgorz
· Wzdręga
· Zębacz
Przyklej zdjęcie.
Wejdz na strone Kliknij Kliknij na : eigenes Bild anbringen Wybieramy zdjęcie z dysku. Nastepnie zaznaczamy: Ich bestätige...... Wpisujemy adres strony: Link ..... I klikamy na : Auf die pinnwand
Na Koniec Świata 2012
I tak, jak do starej studni ludzie wrzucają drobne monety, wiedząc, że kiedyś tu wrócą, tak w Norwegii zostawia się serce. Nie sposób być i zapomnieć, nie sposób wyjechać stamtąd tak jak się wyjeżdża z wczasów pod gruszą...
We fiordach zostawia się kawałek siebie, ten najcenniejszy, po który trzeba kiedyś wrócić. To jedno jest pewne. Jak dzień, który nadchodzi po ciemnej nocy...

Minęły dwa lata. To były długie i trudne lata... Nie porównam ich do zimy w 45. czy jesieni '82, gdzie kobiety czekały z utęsknieniem powrotów swych mężów to z wojny, to z internowania, nie porównam też do oczekiwania na gwiazdkę, Mikołaja, który co roku jak mantra z konsekwencją powtarza stare tricki...
A jednak oczekiwanie, a jednak powrót.
Są powroty, kochana.
Czas można zatrzymać
Za rękę
Jak dziecko.
Pisał Brandstaetter, gdy wracał myślą do Asyżu. A mnie ciągnie całkiem w przeciwnym kierunku. Tam czas dla mnie się zatrzymał. Znieruchomiał na ośnieżonych szczytach, bujających gdzieś między chmurami, zastygł w lazurowej i zimnej kipieli. Nieliczni mieszkańcy też są na mojej nieruchomej pocztówce. Widzę jak nasz gospodarz siedzi na dachu z młotkiem uniesionym w górze, zdawałoby się, że słyszę jak stuka miarowo w drewniany gont i tylko mewa, co na pobliskiej lampie uwiła sobie gniazdo drze się w niebogłosy, a jej wrzask odbija się od stalowoszarej grani i powraca.



I tak ucha natężam ciekawie, że słyszałbym głos... K(-)a! Nic nie słyszę.
Zostało tam moje serce i wiem, że muszę po nie wrócić, bo tęsknota mnie zabije. Prędzej czy później zabije, wypali wnętrze, odbierze zdrowie, rozszarpie na strzępy, zostawi jak kloszarda, szukającego swej miłości jedynej, nieświadomego, że ta czeka gdzieś całkiem niedaleko. Zimna i niewzruszona. Nieosiągalna... Wyrachowana Nefretete zabija pomału swojego Sinuhe, wysysa z niego życiodajne wody i patrzy ja się męczy, jak dogorywa z tęsknoty, jak kona z pragnienia. [i]Potężna miłości moja! Nie bądźże tak okrutna i nie każ mnie czekaniem![/i]
Każdej nocy we śnie przenoszę się tam ukradkiem, każdej nocy wracam do mojego Nieba. I to pozwala mi przeżyć, pozwala nie zwariować, pozwala w miarę normalnie funkcjonować.
Kto nigdy tam nie był - nie zrozumie czym jest czekanie, czym są powroty, jaka siła i tęsknota jest w stanie z dorosłego faceta zrobić małego chłopca, pełnego ufności i wiary w to, co mu się wyśni. Pali ona jak młode łono dwudziestolatki, a gdy nadzieja w końcu umiera, to żyć się już nie chce.
Nie umarła. Hope never dies...
Przeszło wspomnieniami chorwackie lato, gorące, z niby-okonkami, niby-krąpiami, w ogóle niby k(-)a rybkami. Kolorowe cuda... Zabawa pod piekącym słońcem Mediterraneus to nie to samo. Takie niby-łowienie, chyba tylko, żeby nie zeschnąć na wiór i nie wysuszyć do cna łusek po belonach. Pier-ne dziobaki zafajdają swoją łuską wszystko.
Ale nie o Chorwacji przecież i bocianich dziobach...
Czekam więc jak Ikar spotkania ze Słońcem, dotknięcia słonej, modrej wody, pierwszej jej zimnej bryzgi, pierwszego zabujania.



Ale też wyjechania z trapu promu, gdy drżące z emocji nogi depczą gaz - byleby w dupę nie wjechać - jeśli ktoś przede mną... Potem pośpieszne rozpakowanie maneli. Sklep można by otworzyć! Norki by na piętnaście lat miały czym łowić! Gdyby tak ze względu na ochronę środowiska wprowadzili embargo na wwóz ołowiu, to sport wędkarski (albo jechanie po mięcho) upadłby całkowicie.
Pierwsza wódeczka na obcej [ swojej ] Ziemi w gronie kolegów, napalonych na łowienie jak Robinson Cruzoe na babę jest świętem o randze większej niż Pierwszy Maja. Pierwszy łyk który miękko przechodzi, rozlewa się błogostanem po spragnionej gardzieli i grzeje, wypełniając każdy zakamarek. Nikt nie siada, wszyscy stoją drepcząc z nogi na nogę. Co niektórzy stoją okrakiem , wypinając rytmicznie co jakiś czas swoje klejnoty... Taka postawa bossa - ze szklaneczką rudej w ręku, jakimś kapeluszu na łbie, brylach ciemnych na nosie, że nie wiadomo, co tam w tych oczach widać. Chlup! Bez skrzywienia, bez grymasu... Grymas przychodzi za chwilę, jak już myśli, że został bossem, macho w oczach pozostałych, ale jest skrzętnie ukrywany niczym ziewnięcie gdy nie wypada. I to splunięcie przez ramię. Po mistrzowsku. Takie splunięcie może wyrazić pogardę dla świata; świata który został daleko, gdzieś prawie 2000km za nami, świata, gdzie wszystko wkurwiało. Tu jest niebo, tu nic już nie wku-a... Jest dobrze i michy się cieszą. Jest tak, jak powinno być - po celebrycku..
Jeszcze tylko jakieś całkowicie nieistotne sprawy, kilka pierdół, by żyło się lepiej i można wskoczyć w garnitur. Sztywny, przepocony, śmierdzący od nagromadzonych pierdów, które nie miały gdzie ujść i spowiły swą subtelną wonią miękką wyściółkę wtapiając się na stałe. To wszystko ma swój urok.
Jak Żydzi w Szabat, tak wędkarz w Norwegii, po zejściu z promu, ogranicza liczbę kroków do niezbędnego minimum, bacząc by do pomostu się dostać. Jakieś inne niekoszerne prace są grzechem w tym momencie.

Zapędziłem się...
Do wyjazdu jeszcze dwa miesiące, a ja już czuję smród kombinezonu i łódkę chcę odpalać...

Dalszy ciąg relacji na forum

Wszelkie prawa do całej zawartości Serwisu internetowego www.narybki.net jak i www.narybki.vot.pl są zastrzeżone. Użytkownik ma prawo do pobierania oraz drukowania całych stron lub fragmentów . Żadna część Serwisu nie może być w celach komercyjnych kopiowana w całości lub części, transmitowana elektronicznie lub w inny sposób, modyfikowana, linkowana lub wykorzystywana - bez uprzedniej zgody autora tekstu, lub serwisu narybki.net.
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Panel informacji
Panel informacji -----------------
Aktualnie online
· Gości online: 8

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 15,491
· Najnowszy użytkownik: beny2000
Przetłumacz stronę

Losowa Fotka
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

Exodus
26-05-2018 20:24
Za miesiąc dni stają sie krótsze, ale to leci.

MatiQ
26-05-2018 11:21
Część Wink

krzysiu wedkarz
25-05-2018 23:39
U mnie ruszył się leszcz i karp ale za to czasu nie ma..

stan2010
25-05-2018 19:23
Cześć Wam Wink

Semi
25-05-2018 14:34
Nie mam pojęcia, właśnie z poligonu wróciłem i dopiero się wybieram, braciak nie jeździ, nie ma czasu.

krzysiu wedkarz
25-05-2018 12:27
Semi a dzieje się colś?

Semi
25-05-2018 08:32
A ja już jadę do domu, a po południu nad Bug. Frown

Abramis
25-05-2018 07:00
Cześć Wink Zazwyczaj to na co czekamy mija szybko bezradny

MatiQ
24-05-2018 21:16
I ja w połowie sierpnia mam dwa tygodnie laby, znając życie nie zdążę się obrócić i urlop minie :*

Semi
24-05-2018 19:46
Niee, urlop szybciej. Wink

47,012,196 unikalne wizyty Original Theme, Athos, by Thomas - Modified into Athos_Grey by Exodus