Lipiec 19 2018 00:12:47
Nawigacja
· Regulamin forum
· Regulamin PZW
· Strona główna
· Forum wędkarskie
· Kontakt
· Szukaj
· Dla zalogowanych
· Administracja
· Prognoza pogody
Wędkarstwo
· Rekordy na pierwszy plan
· Ogólne
· Gruntowe
· Karpiowe
· Spławikowe
· Muchowe
· Spinningowe
· Podlodowe
· Morskie
· Opowiadania
· Gatunki ryb
· Jak złowić
· Łowiska wędkarskie
· Inne
· Wędkarska szkoła
Warto zerknąć
· Artykuły
· Sprzęt wędkarski
· Galeria i tapety
· Sklepy wędkarskie
· Statystyki strony
· Wymiana linkami
· Site map
Toplista rekordów wędkarskich
· Internetowe rekordy Polski
· Rekordy strony
Toplista
· Amur
· Bass
· Belona
· Boleń
· Brosma
· Brzana
· Certa
· Czarniak
· Dorsz
· Głowacica
· Halibut
· Jaź
· Jelec
· Jesiotr
· Karaś pospolity
· Karaś srebrzysty
· Karp
· Kleń
· Krąp
· Konger
· Leszcz
· Lin
· Lipień
· Łosoś
· Miętus
· Molwa
· Okoń
· Płoć
· Pstrąg Potokowy
· Pstrąg Tęczowy
· Pstrąg Źródlany
· Rdzawiec
· Rozpiór
· Sandacz
· Sieja
· Sum
· Szczupak
· Świnka
· Troć
· Węgorz
· Wzdręga
· Zębacz
Przyklej zdjęcie.
Wejdz na strone Kliknij Kliknij na : eigenes Bild anbringen Wybieramy zdjęcie z dysku. Nastepnie zaznaczamy: Ich bestätige...... Wpisujemy adres strony: Link ..... I klikamy na : Auf die pinnwand
Boże Narodzenie 2012
- Następny! - krzyknął żołnierz ochrypłym głosem, nawet nie patrząc na to czyja kolej. Wyraźnie miał dość już tej hebrajskiej hołoty, ściągającej tłumnie z każdego zakątka kraju. No cóż - taki los żołnierza - nawet na takim zadupiu musiał choć sprawiać pozory, że się przykładał do powierzonego mu zadania. Nigdy nie wiadomo czy August nie wysłał swoich szpicli...

- Jak cię zwą?!
- Józef, syn Jakuba z Nazaretu...
- Wiek!?
- Czterdzieści dwa lata, panie.
- Kobieta!? To twoja żona?
- Tak, Ma...
- Imię nieistotne! Następny!
Spojrzał Józef na żonę czule, może tylko, żeby zrekompensować butę i chamstwo żołnierza, ale od razu zauważył, że Marię niewiele obchodziło zachowanie Rzymianina. Objęła mocniej szyję osiołka i z kapiącymi po policzkach łzami modliła się, aby w końcu znaleźć jakiś nocleg po kilku dniach wędrówki. Odeszli nieco na bok i Józef pomógł jej zsiąść ze zwierzęcia. Posklejana sierść osła parowała potem, a nogi mu drżały. Oddychał równie ciężko jak pasażerka, którą dźwigał na grzbiecie.
- Poczekajcie tu, ja rozglądnę się za noclegiem. - rzekł Józef i poszedł w stronę szynków Betlejem, które z racji spisu ludności tętniły życiem. Co rusz ktoś wchodził, to wychodził upojony winem. Wiele sprzedajnych dziewek handlowało swoim ciałem, a Józef pukał od drzwi do drzwi i ...odchodził z kwitkiem.
Nie było już miejsc. Gdyby z rana przyszli, to może jeszcze coś by się znalazło, ale nie o tej porze.
Zrozpaczony, za ostatnie dwa pieniążki, które miał odłożone na nocleg w gospodzie, kupił wybrakowaną parę synogarlic - kilka piór i woreczek kości - przechodził bowiem koło świątyni. Pomyślał: złożę te synogarlice Elohim w ofierze, może zlituje się nad nami... Tak jak pomyślał, tak też zrobił.
Świątynia była pełna przybyszów, którzy z okazji spisu imigrowali z najróżniejszych stron Judei. Śmierdziało krwią i odchodami konających na ołtarzu zwierząt. Do tego swąd palonych piór i wełny. Józefowi zakręciło się w głowie od zgiełku, zaduchu, dymu i smrodu; ścisnął mocniej drżące truchła ptaszków, aż poczuł małe serduszka, łomoczące w kruchej piersi. Wyszedł bez słowa na zewnątrz i ze łzami w oczach wypuścił skrzydlate stworzenia w kierunku nieba. Zanieście same moją modlitwę przed Oblicze Najwyższego - rzekł im cicho przytulając małe główki do spieczonych warg. Spuścił głowę i z nadzieją w sercu ruszył do Marii. Nie mógł się teraz załamać, nie mógł zwątpić. Każde wyjście było jakimś wyjściem, byle by nie rodziła tu, na drodze...


Gdy przybył na miejsce Maria stała oparta o osła. Jakiś wieśniak trzymał postronek w jednej ręce, zaś drugą pomagał dziewczynie, żeby nie upadła. Podszedł do nich, wyręczył chłopa w pomocy żonie, ale nie wypowiedział ani słowa... Maria zagryzała z bólu wargi. Nie ocierała łez, które utorowały sobie drogę po zakurzonych policzkach. Spojrzenia małżonków spotkały się. Było to to samo spojrzenie, co w dniu zaręczyn, głębokie, pełne ufności, a jednak z jakąś nutką strachu, dopóki nie znajdzie się potwierdzenia, ukojenia w tych drugich oczach... Spokoju, który wejdzie do wnętrza duszy, wypełni ją i tam pozostanie ... Oboje wiedzieli, że Bóg ulitował się nad nimi, zsyłając wieśniaka z pomocą. Gdy Józef dostrzegł, że kąciki ust Marii lekko się uniosły - a mógł jedynie on to zobaczyć - pokój wypełnił jego serce, ścisnął mocniej jej ramię, chcąc dać do zrozumienia, że już jest przy niej i wszystko będzie dobrze. Nie potrzebował wypowiadać już żadnych słów.
- Możemy iść? Spytał cicho wieśniak, gdy uznał, że rozmowa.
małżonków dobiegła końca.
Ruszyli bardzo wolno. Maria z trudem stawiała kroki. Po godzinie doszli do groty, wykutej w skale, znajdującej się nieopodal miasta. Na szczęście po kątach leżało trochę siana. Wieśniak wprawnym ruchem pozgarniał je na jedno miejsce i wskazał Marii, żeby spoczęła. Skórcze stawały się coraz częstsze i bardziej bolesne. Józef nie musiał patrzyć na żonę, ale wykrzywiał twarz w bólu jakby był jej zwierciadłem. Wspólnie z Jehudą (tak wieśniak miał na imię) wzniecili z resztek gałązek i pobliskich krzewów ogień. W grocie zrobiło się cieplej, przytulniej. Osioł, nie namyślając się wiele - a że nie był stworzeniem zbyt wiele myślącym - legł zadem na środku okazałego żłobu, przeznaczonego do karmienia owiec. Jehuda, widząc, że Marii odeszły wody, pobiegł do miasta po pomoc.
Józef, jedyne, co mógł w tym momencie zrobić - to być. Był z nią i przy niej, Teraz jedynie swoje bycie może jej dać. Nie umiał odbierać porodów. Czuł trwogę i przerażenie, bo nie mieli nic. Nic, co mogło by się teraz przydać - ani czystej wody, ani płótna... Marii jednak starczyło to, że po prostu BYŁ.
Czas się dłużył i rozciągał, jak płomienie, które chcąc ulecieć do nieba, oderwać się, znikają gdzieś w ciemnościach, by od nowa rozpocząć swoją grę światła. Tak w nieskończoność, nieprzerwanie. Natrętna ćma próbowała wlecieć do groty, jednak ogień jej nie pozwalał, unosił do góry i wyrzucał na zewnątrz. Ta nie dając za wygraną i powracała, paląc sobie skrzydełka, aż nie mogąc dalej latać spadła bezradna na klepisko.
Było już grubo po północy, gdy Rebeka zła, że ktoś każe jej opuścić ciepłe łóżko i męża, szemrząc coś pod nosem, ominęła ogień, bezwiednie rozdeptując wpółżywą ćmę, zbliżyła się do rodzącej. Chwilę trwało, zanim jej wzrok przystosował się do półmroku. Położyła obok tobołek z płótnami, które przyniosła i spojrzała na Józefa unosząc nieco brwi, co miało oznaczać, żeby wyszedł. Józef ucałował zroszone ogromnymi kroplami potu czoło Marii, położył jej głowę starannie na sianie i razem z wieśniakiem opuścił pieczarę. Teraz czas dla niego stał się wiecznością, a wieczność kosmosem, nieograniczoną przestrzenią, którą nawet światło przez miliony lat nie pokona. Nie słuchał, co wieśniak paplał, nie słyszał sennego pobekiwania osła, który zupełnie nie był zainteresowany tym, co się dzieje, słyszał tylko Ją. Każdy jęk, każdy krzyk, każdy oddech... Jakby wydobywał się z jego piersi, jakby byli jednym ciałem... Trwało to całą nieskończoność czasu, której Józef nie umiał ogarnąć. Powtarzał sobie w kółko słowa Psalmu 22: Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił? Daleko od mego Wybawcy słowa mego jęku . Nie była to jednak skarga, ani nie był wyrzut. Zawsze, gdy przychodziła trwoga odmawiał ten psalm dawidowy, pełen ufności w opiekę Boga. Nie pamiętał dalej, nie mógł sobie przypomnieć, nie chciał przypomnieć, powtarzał to, co znał, co pamiętał. Wiedział, że Bóg lubi prostą modlitwę i nie słowa są ważne, czasem można obok słów więcej powiedzieć. On więcej mówił nic w zasadzie nowego nie mówiąc. Ot - cała filozofia modlitwy, w której nad słowami czyste serce kołacze wprost do serca Wszechmogącego. Bezradny podniósł wzrok ku niebu i zobaczył niezwykle jasną gwiazdę. Nie był to księżyc ani słońce, choć zrobiło się jasno niemal jak w dzień. Przysłonił ręką oczy i mechanicznie odwrócił się w stronę groty, gdzie ogień już dogasał i zrobiło się dziwnie cicho. Już miał wejść, zaniepokojony tą ciszą, gdy powietrze przeszył donośny krzyk nowonarodzonego Dziecka. Ukrył twarz w dłoniach i zapłakał.
***
W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją trzodą. Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: Nie bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie.
I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów niebieskich, które wielbiły Boga słowami: Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobaniar1;
Gdy aniołowie odeszli od nich do nieba, pasterze mówili nawzajem do siebie: Pójdźmy do Betlejem i zobaczmy, co się tam zdarzyło i o czym nam Pan oznajmił. Udali się też z pośpiechem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali.
Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu.
A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane. Łk2 8-20
***
Ta wędrówka do Betlejem jest próbą dopowiedzenia czegoś, o czym ewangeliści milczą. Czy tak rzeczywiście było? Tego nie wiem. Pewny jestem jednego - skoro dane jest nam kolejny raz dożyć i przeżyć święta Bożego Narodzenia, warto choć na chwilę ożywić nasze kamienne figurki pod choinką, nadać im konkretny ludzki wymiar, wkroczyć w ich lęki i słabości i uczyć się mądrości ich wyborów, niż kolejny raz sprowadzać je do roli świątecznej dekoracji i strażnika prezentów (których i tak nie upilnują). Wtedy może przejdzie przez głowę refleksja, że tak naprawdę prezenty nie są najważniejsze... Tej refleksji sobie i Wam Wszystkim życzę.

Temat na forum
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Panel informacji
Panel informacji -----------------
Aktualnie online
· Gości online: 8

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 15,497
· Najnowszy użytkownik: zielony47
Przetłumacz stronę

Losowa Fotka
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

MatiQ
18-07-2018 22:35
Semi dozbierałem rosówek, jakaś wymiana na butelkę? huha

Semi
18-07-2018 21:43
Miałem pod koniec miesiąca jechać, ale mnie harcerze przyblokowali w robocie. Jakimś zlotem harcerzy się właśnie zajmuję. Smile

stan2010
18-07-2018 21:24
Hejka Wink Te płyny znam pod nazwą 'wody rozmowne' ouch... To kiedy najbliższy zlocik ??

Semi
18-07-2018 20:47
Zapraszam, podzielę się, na każdy zlocik biorę żeby z chłopakami przy ognisku lepiej rozmowa szła. Wink

Exodus
18-07-2018 20:40
To sęp, nie licz na wiele Wink

MatiQ
18-07-2018 20:18
A propo Semi masz więcej tego napoju? Usmiech nie wypada się nie podzielić huha

MatiQ
18-07-2018 20:17
Panowie u mnie też leje i leje, w piątek jadę na ryby do niedzieli, może się w końcu uspokoi

Kondzio154
18-07-2018 18:29
U mnie wczoraj tak, prawie mi garaż znów zalało }{

Semi
18-07-2018 17:30
A teraz leje, duchota była straszna przez cały dzień aż burza przyszła, potop normalnie tak leje. Smile

Kondzio154
18-07-2018 15:27
Dzisiaj grzeje Kij

47,863,326 unikalne wizyty Original Theme, Athos, by Thomas - Modified into Athos_Grey by Exodus