Styczeń 18 2018 19:11:37
Nawigacja
· Regulamin forum
· Regulamin PZW
· Strona główna
· Forum wędkarskie
· Kontakt
· Szukaj
· Dla zalogowanych
· Administracja
· Prognoza pogody
Wędkarstwo
· Rekordy na pierwszy plan
· Ogólne
· Gruntowe
· Karpiowe
· Spławikowe
· Muchowe
· Spinningowe
· Podlodowe
· Morskie
· Opowiadania
· Gatunki ryb
· Jak złowić
· Łowiska wędkarskie
· Inne
· Wędkarska szkoła
Warto zerknąć
· Artykuły
· Sprzęt wędkarski
· Galeria i tapety
· Sklepy wędkarskie
· Statystyki strony
· Wymiana linkami
· Site map
Toplista rekordów wędkarskich zawieszona
· Rekordy strony
Toplista zawieszona
· Amur
· Bass
· Belona
· Boleń
· Brosma
· Brzana
· Certa
· Czarniak
· Dorsz
· Głowacica
· Halibut
· Jaź
· Jelec
· Jesiotr
· Karaś pospolity
· Karaś srebrzysty
· Karp
· Kleń
· Krąp
· Konger
· Leszcz
· Lin
· Lipień
· Łosoś
· Miętus
· Molwa
· Okoń
· Płoć
· Pstrąg Potokowy
· Pstrąg Tęczowy
· Pstrąg Źródlany
· Rdzawiec
· Rozpiór
· Sandacz
· Sieja
· Sum
· Szczupak
· Świnka
· Troć
· Węgorz
· Wzdręga
· Zębacz
Przyklej zdjęcie.
Wejdz na strone Kliknij Kliknij na : eigenes Bild anbringen Wybieramy zdjęcie z dysku. Nastepnie zaznaczamy: Ich bestätige...... Wpisujemy adres strony: Link ..... I klikamy na : Auf die pinnwand
Pechowy dzień
Przygotował stanlej

Był ciepły początek października. Znudziły mi się połowy na jeziorach, więc postanowiłem wybrać się na dwa dni nad rzekę Drawę.
Wziąłem ze sobą namiot, śpiwór, trochę więcej sprzętu i wszystko zapakowałem na obszerny bagażnik mojej starej Panonii. Buł to rumuński motocykl o pojemności 250 cm3, dosyć wiekowy, ale nie do zdarcia.
Jedyną jego wadą było to, że był ciężki i miałem problemy z chowaniem go w piwnicy. Wcześniej miałem Wueskę i bez trudu po szerokiej desce wprowadzałem ją do piwnicy, a z Panonią już tak prosto nie było, często już mnie zatykało w połowie deski.
Było późne popołudnie gdy zajechałem nad rzekę. Polną drogą dojechałem do miejsca, gdzie często łowiłem. Uzbroiłem dwie gruntówki, założyłem na haki okazałe rosówki i zarzuciłem zestawy z 50 gramowymi ciężarkami do wody.
Rozłożyłem bez pośpiechu namiot, zrobiłem sobie kolację, a wędki jakby zamurowało, kompletna cisza. Okazało się, że tego dnia ryby mnie nie polubiły. Przesiedziałem pół nocy bez żadnego brania, więc około trzeciej zacząłem wszystko zwijać.
Przy świetle księżyca i lampy naftowej spakowałem wszystkie manele, łącznie z namiotem i zamiarem powrotu do domu. Może gdybym był z którymś z kolegów, czułbym się raźniej w tę pochmurna i ciemną noc.
Wsiadłem na motor i wybrałem się w powrotną drogę do domu.
Dojechałem do mostu na rzece, przez który biegła droga w kierunku mojej miejscowości i zatrzymałem się na chwilę.
Przez głowę przelatywały mi wspomnienia z połowów nieopodal tego mostu. Był tu spadek wody i powstało duże oczko z kręcącą się wodą. Ile ja w tym miejscu złowiłem ryb.
Trafiały się ładne pstrągi, jazie, klenie, sumy, węgorze, ale moja rekordową rybą był jaź mierzący równo 80 cm.
Wziął mi na wędeczkę przeznaczoną na połowy żywców. Była ona z miniaturowym kołowrotkiem i cienką żyłką.
Nie za bardzo mogłem z nim powalczyć, po prostu nie miałem czym. Dzięki dużemu opanowaniu ojca, który wskoczył do wody i wyrzucił rybę rękoma na brzeg, zapisałem na swoim koncie tak wspaniały okaz.
Postanowiłem, że zostanę w tym miejscu, a jeśli do świtu nie złowię żadnej ryby to pojadę do domu. Gruntówki powędrowały do wody, a ja rozsiadłem się wygodnie na zwiniętym namiocie. Czekałem na jakieś branie, ale do świtu żaden dzwonek, założony na szczytówkach wędzisk, nie zadzwonił. Zmęczony i niewyspany pojechałem w stronę Stargardu.
Dotarłem do Wapnicy, w czasie jazdy spojrzałem na jezioro położone przy drodze i zjechałem na parking rozprostować kości. Podszedłem do brzegu i zauważyłem jak w oddali szczupak ugania się za drobnicą. Miałem jeszcze wolny dzień od pracy, to co mi zależało połowić sobie na tym jeziorze.
Zostawiłem Panonię na parkingu, a sam powędrowałem wąską ścieżką wzdłuż jeziora. Spróbowałem złowić jakiegoś żywczyka.
Ustawiłem mały grunt i białego robaczka zarzuciłem przy trzcinach. Chyba miałem pechowe dni, bo nawet małej płotki nie mogłem złapać. Rybki skakały wokół, a mój spławik stał jak zamurowany.
Nie zauważyłem kiedy przyszedł starszy wędkarz. Wszedł na sąsiednia kładkę, rozwinął szczupakówkę i położył ją na ławeczce.
Potem wyciągnął lekki teleskopik, zarzucił zestaw dosyć daleko i za chwilę wyholował małą płotkę, idealną na żywca. Założył ją na drugiej wędkę i posłał pod trzciny. Za pięć minut wyholował dwukilowego szczupaka. Potem scenariusz się powtarzał. Łowił żywca, zarzucał go i wyciągał następnego drapieżnika.
Po trzeciej turze już nie wytrzymałem i postanowiłem zmienić miejsce. Zacząłem cofać się w stronę parkingu a z daleka zobaczyłem faceta niosącego wiadro. Pomyślałem, że następny fachowiec idzie z żywcami i ten też pokaże mi klasę.
Gość podszedł bliżej i zapytał czy to mój motor stoi na parkingu ? Gdy potwierdziłem, opowiedział mi jak to dwóch wyrostków spuszczało benzynę z mojej Panonii, a on ich wystraszył i odebrał wiadro z paliwem.
Bardzo mu podziękowałem za jego heroizm i razem poszliśmy na parking. Wlałem benzynę do prawie pustego baka i postanowiłem zabrać motocykl ze sobą. Tylko jak go pchać po tak wąskiej ścieżce, w dodatku na dość dużym spadku terenu. Uruchomiłem silnik, włączyłem jedynkę i manewrując sprzęgłem, powoli, stąpając poniżej dróżki, jakoś brnąłem naprzód, byle do pierwszej kładki.



Na drodze pojawił się olbrzymi korzeń. Musiałem przejechać przez niego, bo obejść się go nie dało w żaden sposób. Wyłączyłem silnik i zacząłem pchać motor przez przeszkodę, lecz ten niebezpiecznie się przechylił i zaczął wywracać wprost na mnie.
Spanikowałem nie na żarty, kiedy ujrzałem silnik na mojej klatce piersiowej. W późniejszym czasie często zastanawiałem się, jakim cudem udało mi się wycisnąć ponad dwieście kilogramów. Chyba zrobiłem to bardziej ze strachu niż z powodu tężyzny fizycznej.
Po takim incydencie wiedziałem już, że w takie dni powinienem siedzieć w domu i robić coś pożytecznego, a nie tłuc się po bezdrożach za rybami.
Gołym okiem widać było, że PECH mnie prześladuje. Ale to nie był jeszcze koniec, do wieczora było jeszcze daleko.
Wycofałem się z motorem w stronę parkingu. Postawiłem go przy szosie i nie oddalałem się za daleko, by mieć na niego oko.
Jezioro w tym rejonie było dosyć płytkie. Dno było idealnie widoczne.
Nieopodal w wodzie leżało zwalone drzewo, a przy konarach zauważyłem pływające okonki. Wlazłem na pień, częściowo wystający z wody i spróbowałem złowić któregoś z małego stadka.
Woda była tak czysta, że widziałem jak jedna z rybek zasysa robaczka do pyszczka. Za chwile delikatnie holowałem pierwszą od dwóch dni, małą rybkę.
Co za sukces!
Chyba trzeba będzie zgłosić to wydarzenie do rubryki: rekordy na plan w Wiadomościach Wędkarskich. Może coś bym i zgłosił, bo holowanego okonka zaatakował wielki szczupak. Wyskoczył za gałęzi jak torpeda i połknął moja rybkę.
Cóż miałem robić? Haczyk maleńki, żyłka cieniutka, ale otworzyłem kabłąk kołowrotka i dałem essoxowi odjechać. Poczekałem kilka minut i zacząłem powoli ściągać go w moim kierunku. Nie wiem, czy zauważył że jest holowany, ale najważniejsze że dawał się podciągać. Może gdybym miał podbierak, albo ktoś by mi pomógł, to wytargałbym go na brzeg, ale nastąpiło to czego się spodziewałem. Szczupak, gdy mnie zobaczył, po prostu wypluł żywca ale stał dalej w tym samym miejscu.
Ja zamiast szybko wyciągnąć szczupakówkę i założyć zabitą przez szczupaka rybkę na kotwicę, zarzuciłem ją z powrotem do wody tą samą wędeczką. Drapieżnik znów połknął przynętę i odpłynął.
Nastąpiła powtórka z rozrywki. W rezultacie dalej byłem na zero. Moje nerwy już tego nie wytrzymały, spakowałem się i jak najszybciej odjechałem do domu.
Całe szczęście, że już do końca tego dnia nic mi się złego nie przytrafiło. Może pecha miałem tylko na rybach.


Temat na forum

Wszelkie prawa do całej zawartości Serwisu internetowego www.narybki.net jak i www.narybki.vot.pl są zastrzeżone. Użytkownik ma prawo do pobierania oraz drukowania całych stron lub fragmentów . Żadna część Serwisu nie może być w celach komercyjnych kopiowana w całości lub części, transmitowana elektronicznie lub w inny sposób, modyfikowana, linkowana lub wykorzystywana - bez uprzedniej zgody autora tekstu, lub serwisu narybki.net.
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Panel informacji
Panel informacji -----------------
Aktualnie online
· Gości online: 15

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 15,476
· Najnowszy użytkownik: StrefaWedkowania
Przetłumacz stronę

Losowa Fotka
Shoutbox
Musisz zalogować się, aby móc dodać wiadomość.

Semi
18-01-2018 17:40
Marzenia. Wink

Exodus
18-01-2018 17:36
Może kiedyś u nas palmy będą rosnąć Wink

Semi
16-01-2018 19:14
Rano biegamy codziennie o 7.00, dziś przy minus ośmiu normalnie Syberia, niezwyczajny człowiek do takiego mrozu. Wink

Exodus
16-01-2018 17:47
U mnie już 1 cm śniegu Wink Powinni ogłosić stan klęski żywiołowej w mediach Wink

Semi
16-01-2018 16:50
A u mnie śniegiem prószy. Wink

Exodus
16-01-2018 12:18
U mnie dziś piękna pogoda Wink

MatiQ
14-01-2018 16:12
Racja, nie mogłem się doczekać dzisiejszej rywalizacji na Kulm, miałem cichą nadzieję, że Ammann potwierdzi wczorajsze podium

Semi
14-01-2018 15:18
Dziś chyba wiatr zakończył rywalizację skoczków. Smile

MatiQ
14-01-2018 10:16
Witam Wink

Semi
13-01-2018 21:30
Zobaczymy, jak na razie Norwedzy ładnie skaczą na mamucie.

44,079,580 unikalne wizyty Original Theme, Athos, by Thomas - Modified into Athos_Grey by Exodus